6.- Metody działań destrukcyjnej faszystowskiej sekty Opus Dei


Belgijski raport komisji parlamentarnej z dnia 28 kwietnia 1997, który zawiera “listę sekt”, był owocem prac komisji tamtejszego parlamentu na rzecz “określenia polityki walki z nielegalnymi praktykami sekt”. Raport, zredagowany w dwóch językach – francuskim i flamandzkim – wyraźnie wymienia Opus Dei jako jedną z niebezpiecznych organizacji, na równi z islamskimi terrorystami i innymi zagrożeniami sekciarskimi. Informacje o niebezpiecznych politycznych grupach zbierano w Belgii m.in. w policji, ale także bezpośrednio od osób pokrzywdzonych przez organizację. Wiele krajów ostrzega przed Opus Dei jako przed mafijną czy sekciarską organizacją, także zabrania tworzyć jej struktur. W Polsce zasadniczo zakazane jest działanie ugrupowań niejawnych, zatem sekta Opus Dei działa nielegalnie, chociaż wcale się nie kryje ze swoim istnieniem, tworząc sekciarskie Centra Edukacji Młodzieży typu KANA, np. w Katowicach na Śląsku.

W 2005 roku czterdzieści ofiar sekty, czyli czterdziestu byłych członków Opus Dei z wielu krajów w tym Hiszpanii, Portugalii, USA, Włoch, Kanady, Meksyku, Kostaryki, Peru, Brazylii i Argentyny przekazało na ręce watykańskich hierarchów (prefektów Kongregacji ds. Biskupów, Dyscypliny Sakramentów i Kultu Bożego, Doktryny Wiary oraz do Sekretariatu Stanu) dokument, w którym domagali się przeprowadzenia dochodzenia ws. działalności faszystowskiej sekty Opus Dei. Autorzy listu oskarżają sektę Opus Dei o nadużycia, wskazując na fakt, że organizacja rości sobie prawo do działania w imię Boże. O inicjatywie byłych członków sekty Opus Dei można było przeczytać na hiszpańskojęzycznych stronach: opuslibros.org czy w opuslivre.org.

Opus Dei od samego początku było raczej sektą fanatyków katolickich zapatrzonych w faszyzm. Członkowie Opus Dei bardzo szybko ukształtowali typowo mafijny system działania. Nadużycia finansowe to wcale nie najpoważniejsze przestępstwa jakich się dopuszczają. W okresie faszyzmu gen. Franco w Hiszpanii członkowie Opus Dei stanowili jego najbardziej gorliwych zwolenników i popełnili wiele zbrodni na narodzie hiszpańskim. Wątpliwe aby  Papież Benedykt XVI dopuścił do jakiegokolwiek dochodzenia w Opus Dei. Ma on wobec jej członków swego rodzaju dług za pomoc jakiej udzielili via Watykan zbrodniarzom hitlerowskim uciekającym z Europy przed odpowiedzialnością.

Nie bez powodu owi hitlerowscy uciekinierzy znaleźli schronienie w hiszpańskojęzycznych krajach Ameryki łacińskiej. Wielu z nich całe lata po wojnie spokojnie mieszkało w Hiszpanii. Współcześnie Opus Dei zbiera wszystkie siły dla ustanowienia w Europie faszystowskich państw wyznaniowych. W Polsce ta działalność jest bardzo zaawansowana.  Zorganizowani na wzór sycylijskiej mafii polscy supernumerariusze Opus Dei sporządzają już tzw. listy proskrypcyjne, na których umieszczają ludzi, których po przejęciu władzy przez Kościół czy raczej samo Opus Dei chcą skazać na śmierć za zdradę jedynej prawdziwej wiary. Na tych listach znajdują się nie tylko ateiści, judaiści czy wyznawcy islamu. Listy te obejmują osoby znane supernumerariuszom ze swoich liberalnych poglądów, wyznawców kościołów protestanckich, zwolenników buddyzmu i religii wschodnich a także wielu katolickich księży, którzy uczestniczyli w nabożeństwach ekumenicznych czyli wspólnych katolicko ewangelickich czy katolicko prawosławnych.

Ale nie tylko sporządzanie list egzekucyjnych jest działaniem polskich członków Opus Dei. Dobrze zorganizowane Opus Dei opanowało całkowicie w niektórych częściach Polski takie dziedziny jak sądownictwo, służba zdrowia czy pomoc i opieka społeczna a nawet media. Nadużycia jakich się dopuszczają i popełniane przez nich przestępstwa są tuszowane, a jeśli się zdarza, że staną przed sądem, to adwokaci należący do Opus Dei (a jest ich wielu) stosują wszelakie sztuczki prawne by nie dopuścić do skazania winnych tym bardziej, że polskie sądy honorują poręczenia biskupów za poszczególnych oskarżonych i albo orzekają śmiesznie niskie kary albo wręcz uniewinniają podsądnych z powodu małej szkodliwości społecznej. Wydaje się, że prokuratorzy są bezradni, raz z uwagi na Konkordat, a dwa w związku ze zorganizowaną na podobieństwo mafii dużą grupą młodych prawników.

Opus Dei mafijna jako sekta jest tak zorganizowane, że wielu zwykłych, niewtajemniczonych członków Opus Dei nie ma zupełnie pojęcia o prawdziwej działalności tej organizacji.  Przeniknięcie do decydentów Opus Dei jest prawie niemożliwe gdyż przez wiele lat podlegali oni bardzo dogłębnej selekcji poczynając od okresu ich przynależności do Oazy Światło – Życie. To właśnie z tzw. moderatorów w katolickiej Oazie rekrutowano późniejszych wtajemniczonych członków sekty Opus Dei. Z całą pewnością jest to organizacja zagrażająca demokratycznemu ustrojowi jak i porządkowi prawnemu w Polsce i to nie tylko z powodu licznych skandali związanych ze złodziejstwem i pedofilią. Znajduje się jednak pod opiekuńczymi skrzydłami Papieża Benedykta XVI i póki co, nie można liczyć na jakiekolwiek dochodzenie, które ujawniłoby prawdziwe oblicze Opus Dei – Bestii w Kościele.

Williams krok po kroku odsłania przed nami najskrytsze tajemnice Watykanu; wyjaśnia, w jaki sposób – dzięki układom z państwami faszystowskimi – z bankruta przedzierzgnął się on w bogacza i stał się wielce dochodowym przedsiębiorstwem, zaangażowanym m.in. w produkcję broni i środków antykoncepcyjnych; ujawnia kulisy współpracy Kościoła z międzynarodową mafią, tajniki gigantycznych oszustw finansowych i niepokojące fakty towarzyszące śmierci czy raczej skrytobójczemu zabójstwu papieża Jana Pawła I. Przedstawia wreszcie nieznane dotąd szczegóły afery pedofilskiej w Kościele amerykańskim oraz najnowsze rewelacje na temat uwikłania Watykanu w handel narkotykami i nielegalne składowanie toksycznych odpadów przemysłowych na terenie Polski. Poznajemy całą mroczną historię Państwa Watykańskiego, od konkordatu z Mussolinim, po ostatnie lata pontyfikatu Jana Pawła II, gdy Spółka Opus Dei – Watykan bez przeszkód prowadziła swoje często nielegalne, a zawsze moralnie dwuznaczne interesy.

John Roche, były członek kierownictwa sekty Opus Dei, widzi bezpośredni związek między tą organizacją a szerzącymi się obecnie “kultami i sektami totalitarnymi”, a nawet mówi o katolickiej sekcie munistów. Z perspektywy czasu wielu byłych członków Opus Dei oskarża stowarzyszenie o praktyki porównywalne z działaniami totalitarnych sekt i gangów młodzieżowych. Wielokrotnie opisywali oni dokładnie, czego doświadczyli na ciele i duszy w “zetknięciu” z mafijną sektą Opus Dei. Jak wynika z ich wypowiedzi, rekrutowanych poddaje się silnej presji psychicznej. Krok po kroku odrywa się ich od rodziców i wyobcowuje z dotychczasowych więzi społecznych.

Nieposkromiona żądza sprawowania kontroli przez duchownego przywódcę sekty Opus Dei sięga sfer najintymniejszych. Wymaga się uległości i absolutnego posłuszeństwa. Wmawia się nastolatkom ciężkie kompleksy grzechu i winy. Na porządku dziennym jest szpiegowanie i denuncjowanie innych młodych członków z powodu “niewłaściwych postępków” i wykroczeń przeciwko wymogom i regułom Dzieła. Wszystko to zasługuje jedynie na miano skrajnego terroru psychicznego. Choć początkowo sam się na to zapatrywano sceptycznie, rozmowy z byłymi członkami Opus Dei oraz rodzicami młodych ludzi należących do stowarzyszenia pozwoliły w istotnych punktach potwierdzić i uzupełnić zarzuty stawiane tej przestepczej organizacji znanej w Polsce z takich inicjatyw jak Effatha, KANA, OKOPS czy Tolle. Najważniejsze jest to, że kierownictwo Opus Dei najwyraźniej do dziś nie zmieniło swojej strategii rekrutacji młodzieży formowanej na wzór bojówek faszystowskich.

Dnia 5 lutego 2005 przed komisją d/s PZU zeznawał Wieczerzak. Z jego zeznań wynika, że sekta Opus Dei odgrywa w Polsce ogromną rolę. O mafię katolicką otarło się już wielu wpływowych polityków, należących do różnych partii politycznych. Zapowiada się, że będzie jeszcze gorzej, bo członki sekty Opus Dei rosną w siłę, zarówno finansowo, jak też organizacyjnie. W jednym małym, 40 tysięcznym mieście, mafia katolicka – Opus Dei wręcz rozdaje karty władzy, robi co chce, ma ogromne wpływy. Opus Dei usadowiło się w partii politycznej, która przejmie stery w państwie, a nawet w dwóch partiach, pozornie ze sobą rywalizujących. W sądach, np. w Katowicach, trudno o sprawiedliwy wyrok przeciw mafii Opus Dei zwanej w Hiszpanii Ośmiornicą Bożą, Opuctus Dei. Znienawidzony przez członków PiS “zapateryzm” to nic innego jak usuwanie członków Opus Dei czyli “kolesiów i swojaków” z kluczowych stanowisk w państwie.

Opus Dei to piąta kolumna faszystowskiego klerykalizmu w dochodzeniu do władzy na całym świecie, a członków Opus Dei poznać m.in. po gloryfikowaniu nazistowskich zbrodniarzy pokroju gen. Franco czy Pinocheta. W czasach współczesnych niektórzy badacze organizacji nazywają ją “Oktopus Dei”, co jest kombinacją wyrazów:”Opus” – dzieło i “Octopoda” – ośmiornica. Ma to uzmysłowić czytelnikom, że mafijna organizacja oplata swymi mackami sfery władzy i finansów. Bowiem władza i pieniądze są jedynym celem “Dzieła”, kojarzącego się jedynie z tajnymi organizacjamisatanistów i ich krawawymi rytuałami mającymi na celu jedynie bogactwo i władzę.

Sekta Opus Dei ma klasyczną strukturę mafijną, wzorowaną zresztą na strukturze kościoła katolickiego i mafii sycylijskiej zarazem. Na czele stoi “El Padre” (Ojciec), a na dziś jest nim Alvaro del Portillo. Ścisłe kierownictwo organizacji stanowią wybrani księża katoliccy, często znani z przepychu, biznesu, luksusu oraz rozwiązłego życia seksualnego. Następną, niższą warstwę stanowią nieżonaci mężczyźni świeccy, jeśli posiadają odpowiednie wpływy i pieniądze. Jeszcze niżej cenieni są mężczyźni żonaci. Kobiety, bez względu na ich pozycję społeczną, w “Opus Dei” mogą pełnić jedynie rolę służebną. Fundamentem mafii jest ślepe posłuszeństwo i bezwzględna dyscyplina. Polecenia przełożonych nie podlegają żadnej dyskusji, kwitnie kult jednostki. Głowa “Opus Dei” jest uważana za osobistego wysłannika Boga, a nawet bywa utożsamiana z samym Bogiem.

Od roku 1946 “Dzieło” stało się organizacją międzynarodową – rozprzestrzeniło się na terenie Francji, Niemiec, Włoch, Austrii, Szwajcarii i Polski. Prawdziwą potęgą stało się w Ameryce Łacińskiej, gdzie w późniejszych czasach służyło papieżom do zwalczania popularnego tam ruchu zwanego “teologią wyzwolenia”. Zawsze wspierało władzę dyktatorów – wojskowych i faszystowskich. Opus Dei jest wedle wielu badaczy odpowiedzialne za krwawe rzezie na tysiącach ludzi związanych z teologią wyzwolenia w Ameryce łacińskiej.

Przez lata kierownictwo “Opus Dei” zabiegało o status “prałatury Personalnej Ojca Świętego”. Oznaczałoby to stworzenie międzynarodowej diecezji, nie posiadającej granic i nie podlegającej władzy lokalnych biskupów, a zależnej jedynie od papieża. Jak się jednak okazuje, to raczej papież jest zależny od “Dzieła”. Na prałaturę personalną nie wyraził zgody nawet Pius XII, który w latach 30 i 40 XX wieku nie zawahał się współpracować nawet z Hitlerem i Mussolinim, bo po prostu bał się tej organizacji. Tak samo nieugięta w tym względzie była postawa następców Piusa: Jana XXIII i Pawła VI, znanego przecież ze swego konserwatyzmu i ciągot autorytarnych. Dopiero Karol Wojtyła – Jan Paweł II przyznał “Dziełu” w roku 1982 upragniony status.

Zrodziło się podejrzenie, że sekta Opus Dei maczała palce w zamordowaniu Jana Pawła I, w wyborze Jana Pawła II i zatuszowaniu skandalu wokół Banco Ambrosiano zamieszanego wspólnie z Bankiem Watykańskim (Instituto per le Opere di Religione) w machlojki finansowe na olbrzymią skalę. Jan Paweł I chciał przeciąć te przestępcze powiązania Opus Dei i dlatego musiał zginąć. Wydaje się, że Karol Wojtyła ochoczo zgodził się na układ, by w zamian za tiarę wspierać “pasterską opieką” zbrodniczą organizację. Ostatecznie, zbrodnia w kościele katolickim, to nic nowego, a wręcz przeciwnie, właśnie zbrodnia jest tą “opoką”, na której zbudowano papieski kościół.

Poważne podejrzenie, że sekta Opus Dei dyryguje Janem Pawłem II wzmocniła ekspresowa beatyfikacja założyciela organizacji Josemarii Escrivy de Balaguera w roku 1992, zaledwie 17 lat po śmierci faceta, który żadnym świętym czynem się nie wyróżnił, a jedynie zbordniami faszystowskimi. Świadczy o tym “Droga”, dzieło jego życia, które po dziś dzień jest biblią “Opus Dei”, a w rzeczywistości jest instrukcją wskazującą sposoby prania mózgów i ubezwłasnowolniania członków i sympatyków katolickiej mafii. Po dalszych siedmiu latach, w roku 1999, Escriva został awansowany do rangi “świętego”. Zwycięstwo mafii jest pełne.

Jest rzeczą oczywistą, że Jan Paweł II Karol Wojtyła szeroko otworzył “Dziełu” drzwi do Polski. Macki ośmiornicy Opus Dei oplątały przede wszystkim finanse. Prezesem Narodowego Banku Polskiego została nikomu wcześniej nieznana Hanna Gronkiewicz-Waltz, promowana przez Lecha Wałęsę. Następnie mafia Opus Dei wcisnęła się do środków masowego przekazu, a szczególnie do telewizji polskiej TVP i TVN, ale także do Gazety Pomorskiej w Bydgoszczy czy Gazety Wyborczej Michnika. Wiele wskazuje na to, że Radio Maryja początkowo czerpało środki z kasy “Dzieła”. Szkolenie Rydzyka w Niemczech w rozgłośni o identycznej nazwie – potwierdza te podejrzenia podobnie jak pazerne zbieranie kasy oraz podejrzane interesy.

Zagadkowe jest też wpompowanie przez Wiesława Walendziaka setek milionów złotych we franciszkańską telewizję “Niepokalanów” – z oczywistą szkodą dla Skarbu Państwa. Nie ulegało wątpliwości, że z ekonomicznego punktu widzenia to przedsięwzięcie nie ma żadnego sensu, lecz prawdopodobnie chodziło o danie sekcie Opus Dei koncesji na ogólnopolską telewizję. Dziś TV Puls musi być skądś zasilana finansowo bo ciągle egzystuje. Źródła finansowania są wysoce “dyskretne” – zgodnie z naczelną zasadą sekty Opus Dei. Polska spłaca jednak sowicie raty za tiarę dla “Wielkiego Rodaka”.

Sekta Opus Dei grasuje również w wielu samorządach lokalnych i wymusza różne koncesje na korzyść zaprzyjaźnionych i współpracujących instytucji i organizacji kościelnych. Naiwni, nieświadomi rzeczy, ciemni, bądź cyniczni radni, w zamian za iluzoryczne poparcie kleru oddają coraz większe połacie majątku narodowego. Najtragiczniejsze zaś jest to, że ci, którzy najgłośniej wrzeszczą przeciw wyprzedaży Polski obcym – sami oddają swój kraj za darmo Watykanowi – obcemu państwu, które Polsce nigdy przyjazne nie było. Co więcej, jak twierdzą znawcy przedmiotu – za kilkadziesiąt lat z kościoła katolickiego pozostanie wyłącznie sekta Opus Dei. Budżet państwa jest corocznie ograbiany jawnie na kwotę od 5-8 miliardów złotych, głównie na rzecz sekty Opus Dei, czyli do rąk jej podmiotów.

Mrożący krew w żyłach obraz sekty Opus Dei odmalował Dan Brown w “Kodzie Leonarda da Vinci”. U niego to mafia, która stara się nie dopuścić do wyjawienia ciemnych kart historii Kościoła, broni inkwizycji, a jej członkowie to dziwacy biczujący się do krwi recytując “święte mantry” po łacinie. W książce Johna Allena “Opus Dei” jest wiele innych podobnych rewelacji. Nie można pogłosek o praktykach umartwiających włożyć między bajki, bo tzw. numerariusze – czyli członkowie Opus Dei żyjący w celibacie – faktycznie przez kilka godzin dziennie noszą na udzie drucianą opaskę, która rani ich skórę. Raz w tygodniu chłoszczą się też dyscypliną, czyli kańczugiem ze sznurków, chociaż współczesna seksuologia uważa takie praktyki za dewiację seksualną znaną jako masochizm.

Wiadomo, że Escriva i gen. Franco się znali, a ich relacje można nazwać przyjaźnią. Allen przytacza cenne świadectwo – list Escrivy do papieża Pawła VI napisany w 1964 roku, w którym informuje, że osobiście uważa generała za “dobrego chrześcijanina”. Oznacza to, że faszystowski zborodniarz, kat narodu hiszpańskiego, oprawca ponad miliona ludzi jest w pojęciu Josemario Escriva “dobrym chrześcijaninem”. Ciekawe zatem jak wygląda zły chrześcijanin, bo to pewnie taki, co nikogo nie krzywdzi i żyje z sąsiadami w pokoju.

Tajemniczość liczącej na rok 2008 około 85 tysięcy członków sekciarskiej organizacji sprawiła, że w 1948 roku złożono na nią doniesienie do Świętego Oficjum (dziś Kongregacja Nauki Wiary), ale Watykan nie zajął konkretnego stanowiska. Ponad 20 lat później sekretarz stanu Pawła VI – francuski kardynał Jean Villot – zwrócił się do Escrivy z prośbą o wykaz wszystkich członków Opus Dei pracujących w Watykanie. Innym razem francuska komisja parlamentarna sporządziła listę 172 sekt i niebezpiecznych ugrupowań religijnych we Francji – znalazło się na niej także Opus Dei, co wywołało protesty francuskich i włoskich biskupów. Podobnie uczyniła parlamentarna komisja w Belgii.

Sekta Opus Dei przyjmuje w swoje szeregi tylko wysoko postawionych ludzi za ich pomocą wpływa na rządy i politykę państw, tak jak ma to miejsce w Polsce. Normalnie gorzej niż mafia, bo mafia jest przynajmniej zwalczana przez państwa, a mafia Opus Dei ma plecy w Watykanie i konkordat. Kiedy jakieś państwo tak jak teraz Hiszpania po wygraniu wyborów przez lewice zaczęło zwalczać Opus Dei, to zaraz podnosi się larmo że niedobry lewicowy rząd chce zniszczyć Kościół czyli zabronić się ludziom modlić i nie dać im iść do nieba. Opus Dei to bardziej coś w rodzaju watykańskiego KGB służącego nader często do kompromitowania i likwidowania niewygodnych ludzi, w tym niekatolickich ruchów religijnych i duchowych. Wydział Wyznań MSWiA jest od 1993 roku w rękach pasożytów z Opus Dei i żadna mniejszość religijna orientalnego typu nie może być w Polsce zarejestrowana.

Opus Dei to właśnie takie coś jak gestapo czy KGB, bo jest to regularna siatka wywiadowcza Watykanu działająca na całym świecie, taka “biała mafia”. Wydają się raczej niegroźni ale przez nich papieskie wpływy są wciąż silne w państwach z przewagą katolików i nie tylko, poprzez złodziejskie zawłaszczenie biznesu, wyłudzenia kredytów czy przejęcia banków, a także finansowanie kampanii wyborczych ludziom całkowicie powolnym wobec faszystowskich księży z Opus Dei. A przecież szef hitlerowskiej bezpieki był księdzem związanym z Opus Dei! Licznych członków posądza się zbytnią, faszyzującą prawicowość, niejawność działań, niedocenianie roli kobiety czy wręcz mafijne związki w skali międzynarodowej.

O Opus Dei w Polsce zrobiło się głośno pod koniec 2005 roku, gdy ruszył program kształcenia wyższej kadry menedżerskiej pod jej egidą. Wśród uczestników są politycy PiS-u i PO. Organizatorzy zaprzeczają, że szkoła ta jest kuźnią kadr dla prawicowego rządu PiS. Nie da się jednak uniknąć podejrzeń, że może to sprzyjać tworzeniu Towarzystwa Wzajemnej Adoracji w polityce, bo zawsze bezpieczniej powierzyć urząd swojemu niż obcemu. Zresztą, to nie żadna nowość i praktyka stosowana na całym świecie. W Hiszpanii największe wpływy mieli i jeszcze trochę mają członkowie Opus Dei, wspierający się byli studenci uniwersytetów w Pampelunie i Santander. Czeskie elity gospodarcze i polityczne stanowią z kolei byli pracownicy praskiego Instytutu Prognostyki. We Francji życie polityczne dominują absolwenci Ecole Nationale d’Administration. Tak dzieje się też za Oceanem, gdzie istnieje swego rodzaju samopomoc członków stowarzyszeń absolwentów Harvarda czy Yale. Tyle, że nie zawsze szkoła jest niebezpieczną sektą Opus Dei w swej istocie i kadrze.

Jedną z najbardziej sekciarskich czy egalitarnych cech Opus Dei jest to, że nie można się do niego zapisać. Jak przystało na organizację dla katolickich elit, to ona wybiera sobie członków, a nie członkowie ją. Jeśli związane z nią osoby dostrzegą w swoim otoczeniu kogoś, kto wyróżnia się pracowitością i religijnością, składają mu propozycję. Werbowanie odbywa się bardzo dyskretnie, najczęściej na obozach studenckich, kongresach naukowych i spotkaniach biznesmenów. Kandydat, który wyrazi zainteresowanie ofertą, jest zapraszany na wstępne spotkania. Zapoznaje się podczas nich z wymaganiami, jakie będzie musiał spełnić.

Jeśli zwerbowany kandydat uzna, że podoła wymaganiom sekty Opus Dei, zawiera ustną umowę, obowiązującą przez rok. W tym czasie jego zachowanie podlega nieustannej kontroli – chodzi o to, by wykluczyć możliwość przeniknięcia do Instytutu ludzi przypadkowych, którzy mogliby ujawnić jej tajemnice. Jeżeli roczny test wypadnie pomyślnie, można zawrzeć drugą umowę – tym razem na 5 lat. I dopiero po niej kandydat składa – podobnie jak w innych zakonach – śluby wieczyste. Tym razem na piśmie. Nie oznacza to jednak, że będzie musiał zamieszkać w klasztorze. Wręcz przeciwnie, zaleca się, by kontynuował dotychczasową pracę. Tyle że obowiązuje go ślub posłuszeństwa i ważniejsze decyzje zawodowe powinien konsultować ze swoim przełożonym w Opus Dei. Nawet jeśli jest ministrem czy prezesem banku albo Prezydentem Rzeczpospolitej Polski z kapelanem Opus Dei w Pałacu Prezydenckim.

Włoski dziennikarz Vittorio Messori, jeden z najlepszych znawców sekty Opus Dei i autor kilku poświęconych mu książek twierdzi, że członków organizacji można poznać po stylu bycia i życia. Opusdeiści są zawsze bardzo opanowani, nie wybuchają gniewem, mówią spokojnie i z pełnym przekonaniem, często z lekkim poczuciem wyższości. Księża z sekty Opus Dei noszą starannie odprasowane i nienagannie skrojone sutanny, świeccy – eleganckie i drogie garnitury. Ten oryginalny szyk to efekt nieustannej pracy dla zysku i biznesu. Od osób, które złożyły śluby wymaga się, by codziennie uczestniczyły we mszy świętej i poświęcały przynajmniej godzinę na modlitwę. Raz w tygodniu muszą się spowiadać, raz w miesiącu poświęcać cały dzień na medytacje i pobożne rozmyślania. Najbardziej szokuje, że ci wytworni i przedsiębiorczy ludzie często oddają się praktykom ascetycznym – śpią na twardym łożu lub podłodze, poszczą, oraz umartwiają ciało przez biczowanie. Robił to również ksiądz Josemaria Escriva, na podłodze jego łazienki często znajdowano ślady krwi. Bił się dyscypliną zakończoną małymi haczykami, co wskazuje na dewicję seksualną znaną jeszcze ze średniowiecza.

W USA i Kanadzie członkowie Opus Dei znani są z aktywności ich milicji religijnej, nie gorszej od Ku-Klux-Klanu, a zwanej “czarną masonerią” lub wprost “panami w czerni”, co nieodparcie kojarzy się z satanizmem i powieścią Lwa Tołstoja “Odbudowanie Piekieł”. Panowie w czerni mają zwyczaj w USA i Kanadzie bardziej brutalnie likwidować oraz zastraszać wszelką opozycję wobec Kościoła katolickiego oraz wrogów członków własnej organizacji. W samym Watykanie na rok 2002 dziennikarze i badacze zidentyfikowali co najmniej 100 osób pracujących tam jako członkowie sekty Opus Dei.

W różnych momentach historii organizacji, założyciel Opus Dei powierzał je wstawiennictwu różnych świętych. Są nimi: Św. Katarzyna ze Sieny, Św. Mikołaj z Bari, Św. Tomasz Morus, Św. Pius X i Św. Proboszcz z Ars, zatem nie dziwi podobieństwo do faszystowskiego Bractwa Piusa X-tego i podobnych ultrakatolickich, bardziej faszystowskich niż katolickich organizacji. Wśród zarzutów wobec organizacji, wysuwanych przez setki byłych członków zrzeszonych np. wOpus Dei Awareness Network, najczęściej pojawiają się:

–  Zobowiązanie do przekazywania przez członków zarobków na rzecz Opus Dei.

– “Agresywny werbunek” osób w wieku 15-18 lat, głównie w placówkach oświatowych, kierowanych przez Opus Dei.

– Zachęcanie członków do zerwania kontaktów z dotychczasowymi przyjaciółmi i rodziną oraz zastępowanie ich kontaktami wewnątrz organizacji.

– Wywieranie nacisków wobec członków którzy chcą opuścić Opus Dei, zastraszanie byłych członków, publiczne znieważanie etc.

– uprawianie pederastii jak “słodkiej tajemnicy” pośród ścisłych elit Opus Dei.

– opanowywanie oraz zakładanie uniwersytetów i szkół wyższych, w tym menadżerskich, które służą głównie do wstępnego formowania młodzieży oraz jako platforma werbunkowa sekty.

– tworzenie instytucji medycznych patologicznie, wbrew dowodom naukowym zwalczających medycynę naturalną, szczególnie metody orientalnego pochodzenia jak homeopatia czy akupunktura.

– tworzenie setek fundacji mających na celu wyłudzanie dotacji i darowizn na wszelkie możliwe szczytne cele, a w rzeczywistości na prałaturę i Watykan. W zasadzie każdy członek Opus Dei ma za zadanie stworzenie chociaż jednej dochodowej fundacji.

– wrogie przejęcie metodą “zainfekowania” i “plecenie pajęczą siecią” powiązań oraz zależności towarzysko-biznesowych, czyli przenikanie do różnych organizacji celem przejęcia władzy bądź dokonania likwidacji.

– bezwzględne podporządkowanie, kult jednostki, izolacja od rodziny, daleko posunięta kontrola życia i spędzania czasu wolnego, techniki psychomanipulacyjne.

Na czele OD stoi prałat (dożywotnio) i wikariusze. Wspierają się ciałami kolegialnymi złożonymi w większości ze świeckich, czyli radą ds. mężczyzn i radą ds. kobiet. W skali lokalnej prałatura dzieli się na regiony, które często zbiegają się z granicami krajów, na czele których stoją wikariusze regionalni, rekrutujący się również z grona kapłańskiego OD. Niektóre regiony dzielą się na jeszcze mniejsze jednostki, tzw. delegacje, na czele których stoi wikariusz delegacji i dwie rady.

Psychomanipulacja

sekta Opus Dei uzywa metod psychomanipulacji znanych z innych sekt. Są to m.in.: kapsułkowanie, bombardowanie miłością.

Przykłady

organizowanie tzw afer gospodarczych – kradziez miliardów złotych od obywateli polskich

Amber Gold

2012 rok

Marcin Plichta, członek Opus Dei oszukał obywateli Polski na kwote ok jednego miliarda złotych. Utworzył parabank – dom składowy. Jego celem była zamiana pieniędzy klientów na złoto. Marcin Plichta wykupił niemieckie linie lotnicze (OLT Express), którymi  wywoził złoto z Polski prawdopodobnie do niemieckiej i hiszpańskiej Opus Dei.

Marcin Stefański vel Plichta – jest KUZYNEM Tomasza Arabskiego – szefa kancelarii PREMIERA Tuska.

Marcin Plichta założył dom składowy, gdzie lokaty osob prywatnych a takze rządu Donalda Tuska wymieniał na złoto. Pewnego dnia złoto znikneło.

Afera Amber Gold jest typowym przykładem działania sekty Opus Dei:

1. zadanie kradziezy ok 1 miliarda złotych podzielono na etapy:

-załozenie domu składowego;

-zatrudnienie osoby publicznej – Michała Tuska -syna premiera z Platformy Obywatelskiej Donalda Tuska celem przyciągniecia ludzi i pozyskania publicznych pieniędzy.

-wywoz złota kupionymi samolotami OLT Express

Rząd Donalda Tuska zainwestował ok 400 mln zł w Amber Gold.

2. Przydzielono role w grupie przestepczej:

Marcin Stefański – zmienił nazwisko na nazwisko żony Plichta po aferze z Multikasami. Szef firmy. Mimo wyroku za przestepstwa finansowe  założył dom składowy – dzieki koneksjom z Opus Dei i za pieniądze Opus Dei

Michał Tusk – syn premiera Donalda Tuska – przyciagał klientow (VIP). W Amber Gold ulokowało pieniadze wielu polityków PO.

zorganizowano maketing (lokata 14% zysku na złocie), linie lotnicze do wywozu złota, z pomocą syna premiera Donalda pozyskano publiczne pieniądze. Miały w tym udział służby specjalne , które po 1989 roku są związane z Opus Dei.

Ostatecznie przed Sadem oskarzony jest tylko Marcin Plichta. Złoto znikneło.

Przykład pokazuje metody działań przestepczych na duża skale (1 miliard złotych) i rozmach z jaką działa Opus Dei przejmując majątek Polski

————————————————————

Marcin Stefański -Plichta (nazwisko żony) założył 3 firmy:

”Amber Gold Invest” (dawniej Salony Finansowe Ex), spółka inwestycyjna powołana w 2008 r. posiada 30-milionowe udziały w Amber Gold sp. z o.o. Prezesem jest Katarzyna Plichta.

Amber Gold sp. z o.o. (dawniej Grupa Inwestycyjna Ex), założona w styczniu 2009 r. to spółka-matka całej grupy, która wydała w sumie ok. 60 mln zł na akcje różnych spółek-córek (czyli przetransferowała tam kasę). Prezes Marcin, wiceprezes Katarzyna Plichta.

”Fundusz Poręczeniowy” (dawniej Amber Gold PDS), założona w 2010 r. spółka , która ma ręczyć za lokaty Amber Gold sp. z o.o. Prezesem była Katarzyna, a później Marcin.

”OLT Express sp. z o.o.” – (2011) zarządzała liniami lotniczymi. Prezes Marcin Plichta.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s