8.- afery gospodarcze organizowane przez członków Opus Dei


afery gospodarcze organizowane przez członków Opus Dei

jak „hiszpańsko-argentyńsko-niemiecka mafia” okrada Polske i Polaków

1. Afera Art-B

Artysta Bogusław Bagsik i lekarz Andrzej Gąsiorowski, założyciele holdingu Art-B są autorami chyba najgłośniejszej afery z początków III RP. Nazywano ich artystami biznesu. Działalność zaczynali z kapitałem dzisiejszych kilkudziesięciu złotych. Zakończyli jako przestępcy ścigani listem gończym. W ciągu dwóch lat stworzyli ogromny holding 200 spółek zatrudniający kilkanaście tysięcy ludzi. Fortunę zbili na tzw. oscylatorze ekonomicznym. Jego autorzy do końca utrzymywali, że tylko wykorzystali dziurawy system bankowy. W czasach, gdy informacje między placówkami przesyłano listownie, jeden czek można było zrealizować kilkanaście razy w różnych bankach, zanim te zaksięgowały transakcję. Każda zainwestowana w ten sposób złotówka dawała więc kilkukrotne przebicie. Zanim na jaw wychodziło, że czek nie ma pokrycia, mijało przynajmniej kilka dni.

Przez blisko 2 lata nikt nie zorientował się w przekrętach. W tym czasie artyści biznesu wprowadzili w obieg 6200 wielokrotnie oprocentowanych czeków. Gdy sprawa wyszła na jaw, uciekli do Izraela. Bogusław Bagsik został aresztowany w Szwajcarii w 1996 roku, Andrzej Gąsiorowski mieszka w Tel Awiwie. Zapowiedział, że do Polski wróci najwcześniej w 2031 roku. Wtedy wszelkie zarzuty będą już przedawnione. W sumie straty wyrządzone przez działalność dwóch panów oszacowano na 424 mln zł.

2. Afera FOZZ

Afera FOZZ to jedna z tych spraw, które ciągnęły się przez całą III RP. Sprawa miała swój początek w 1989 roku. Sejm PRL IX kadencji powołał do życia Fundusz Obsługi Zadłużenia Zagranicznego. Instytucję, której oficjalnym celem było spłata polskich długów, między innymi zaciągniętych przez Gierka. Fundusz miał skupować na rynku wtórnym zagraniczne długi PRL. W ten sposób Polska chciała zmniejszyć swoje zobowiązania, które można było kupić po niższej cenie.

Niestety zarządzający FOZZ mieli trochę inne cele. Grzegorza Żemka, Janinę Chim i inne osoby z kierownictwa oskarżono o zagarnięcie ok. 350 mln dolarów. Pieniądze zamiast na obsługę długu szły na konta firm powiązanych z zarządem. Wiele z nich było zarejestrowanych w rajach podatkowych. Sprawę zakończył sędzia Andrzej Kryże, późniejszy wiceminister sprawiedliwości za rządów PiS. W wielu wątkach sprawy FOZZ-u pojawia się polityka. Fundusz miał finansować różne partie polityczne, w tym PC – Jarosława i Lecha Kaczyńskich.

 3. Afera „Telegraf”

W kontekście powiązań Grzegorza Żemka i FOZZ z ludźmi polityki często mówi się o sprawie spółki Telegraf. Powstała w 1990 roku, we władzach miała Jarosława Kaczyńskiego, Andrzeja Urbańskiego i Macieja Zalewskiego. Firma miała się zajmować badaniem stacji benzynowych, tworzeniem telewizji i wydawnictwa. W krótkim czasie udziałowcy zwiększyli kapitał zakładowy piętnastokrotnie.

Jedynym skazanym związanym z Telegrafem był Maciej Zalewski, jeden z założycieli Porozumienia Centrum. Dostał 2,5 roku więzienia za wyłudzenie w 1991 r. od szefów Art-B, w tym Bogusława Bagsika, pieniędzy dla Telegrafu. W mediach pojawiały się wiele razy zarzuty, że Telegraf był prywatną spółką szeroko korzystającą ze wsparcia organów państwa i pieniędzy podatników. Wśród firm z kapitałem skarbu państwa wspierających Telegraf wymienia się m.in. Bank Przemysłowo-Handlowy i Budimex. Spekulowano także o powiązaniu spółki z FOZZ-em, który miał przekazywać pieniądze na konto spółki Kaczyńskiego. We wrześniu 1998 roku o działalności charytatywnej spółki ART-B oraz pożyczkach udzielonych m.in. spółce Telegraf, mazowieckiej „Solidarności” oraz posłowi SLD Jerzemu Dziewulskiemu zeznawał przed stołecznym Sądem Wojewódzkim Bogusław Bagsik.

4. Afera Colloseum

Handel długami to całkiem intratne, acz niebezpieczna zajęcie. Józef Jędruch zaczynał swój biznes od obrotem wierzytelnościami hut i kopalń. W 1996 roku założył konsorcjum Colloseum. Jako jego właściciel został oskarżony o wyłudzenie jednej z największych sum w historii Polski. Jego ofiarami padły należące do Skarbu Państwa: Będziński Zakład Elektroenergetyczny (BZE) i Polskie Sieci Elektroenergetyczne (PSE). W sumie straty oszacowano na 430 mln zł.

W marcu 2002 roku Jędruch uciekł z Polski, gdy Sąd Okręgowy w Katowicach postanowił go aresztować. Razem z nim zniknęli również inni podejrzani w tej sprawie. Do tej pory poszukiwany jest były wiceprezes Colloseum Piotr Wolnicki. Jędrucha zatrzymano w lipcu 2003 roku w Izraelu. Znaleziono przy nim sfałszowane dokumenty tożsamości. Pod koniec 2003 roku został sprowadzony do Polski. W 2009 roku trafił na pierwszą pozycję listy wyborczej Samoobrony w województwie śląskim.

5. Afera LFO

Laboratorium frakcjonowania osocza miało Skarbowi Państwa zapewnić gigantyczne oszczędności. Przyniosło straty oceniane na miliony dolarów. Zaczęło się od ambitnych planów. W Mielcu miała powstać fabryka osocza krwi, dzięki czemu Polska uniezależniłaby się od dostaw drogich zagranicznych komponentów niezbędnych do wytwarzania leków. Problemy zaczęły się już na etapie przetargu. Wygrała go firma niemająca doświadczenia w branży i śmiesznym kapitałem zakładowym o wartości 100 tys. zł (inwestycja miała pochłonąć 52 mln dolarów), za to z szerokimi koneksjami.

Jednym z jej udziałowców był Włodzimierz Wapiński, jak sam się określał, przyjaciel rodziny Kwaśniewskich. W jego szwedzkim domu gościł Wiesław Kaczmarek, a samochód (jak twierdzą media) pożyczał od niego Marek Siwiec. Spółka LFO zaciągnęła w 1997 roku na budowę fabryki kredyt w wysokości 32 mln dolarów. Gwarancji udzielił rząd Włodzimierza Cimoszewicza. Zamiast fabryki wybudowano dwie hale, produkcja nigdy nie ruszyła, a spółka nigdy nie spłaciła kredytu.

W 2005 roku prokuratura postanowiła zarzuty Kaczmarkowi w sprawie wydania nierzetelnej opinii, w następstwie której LFO dostała kredyt. Po uniewinnieniu w I instancji sprawa wróciła na wokandę. W czerwcu 2008 postawiono zarzuty Halinie Wasilewskiej-Trenkner, obecnie członkowi Rady Polityki Pieniężnej.

6. Afera Rywina

Tej afery nikomu nie trzeba przypominać. W 2002 roku tzw. Rywingate wstrząsnęła życiem publicznym w Polsce. A wszystko zaczęło się od korupcyjnej propozycji złożonej przez Lwa Rywina, producenta filmowego, szefowi Agory Adamowi Michnikowi. Rywin w zamian za przeforsowanie korzystnych zmian w ustawie, chciał zostać szefem Telewizji Polsat, którą w tym czasie chciała przejąć Agora.

Rywin został nagrany, sprawa ujrzała światło dzienne, a afera zmieniła na zawsze polską politykę. W sprawę zamieszane były władze SLD. Aleksandra Jakubowska wyszła z afery obronną ręką. Nikt z tzw. „grupy trzymającej władzę” nie został skazany. Do więzienia trafił tylko producent filmowy, a nieżyjąca już Janina Sokołowska, legislatorka KRRiT została skazana na wyrok w zawieszeniu.

7. Afery paliwowe: Orlen

W III RP mieliśmy cztery afery paliwowe. Pierwsza dotyczyła nielegalnego wwozu paliwa na początku lat 90-tych. Druga na początku XXI wieku skończyła się rozbiciem mafii paliwowej i zatrzymaniem ponad 300 osób i aresztowaniem 50. Straty budżetu oceniane są na kilka miliardów złotych. Dzięki sfałszowanym fakturom na rynek trafiała benzyna bez opłaconej akcyzy. Trzecia dotyczyła nielegalnego obrotu paliwem na Śląsku.

Jednak najgłośniejsza to tzw. Orlengate. Na początku 2002 roku zatrzymany został prezes PKN Orlen Andrzej Modrzejewski. Jak się później okazało decyzja o aresztowaniu zapadła na najwyższych szczeblach władzy. W ten sposób zablokowany został warty 14 mld dolarów kontrakt na dostawy ropy. W trakcie postępowania sejmowej komisji śledczej wyszły na jaw poboczne wątki, m.in. udział lobbysty Marka Dochnala negocjującego sprzedaż Rosjanom polskich firm energetycznych.

8. Afera hazardowa

Rychu, Zbychu i Miro to nie bohaterowie kreskówki „Włatcy Móch”, ale afery hazardowej. Z animowanymi postaciami łączy je tylko Wrocław. 1 października 2009 roku „Rzeczpospolita” ujawniła stenogramy podsłuchów rozmów telefonicznych polityków Platformy Obywatelskiej z wrocławskimi biznesmenami Ryszardem Sobiesiakiem i Janem Koskiem. Z rozmów wynika, że próbowali wpływać na kształt nowelizacji ustawy hazardowej wprowadzającej dopłaty do „jednorękich bandytów”. W podsłuchanych rozmowach można usłyszeć m.in. słowa Zbigniewa Chlebowskiego „Na 90 procent, Rysiu, załatwię”. Do historii najgorszych wyjaśnień przeszło wystąpienie spoconego „Zbycha” tłumaczącego się ze spotkań z biznesmenami na cmentarzu.

Afera zmiotła z polityki także Mirosława Drzewieckiego, ówczesnego ministra sportu, który wycofał się z propozycji dopłat do gier hazardowych. Dodatkowy podatek budżetowi państwa miał przynieść ok. 400 mln zł rocznie. Taka suma spowodowała, że oprócz „Mira” z rządu wyrzucono także siedem innych osób. Afera hazardowa to jednak nie tylko czarne charaktery. Jej „pozytywnymi” bohaterami szybko stała się restauracja „Pędzący królik” oraz członkowie sejmowej komisji śledczej – dociekliwy niczym dr House Bartosz Arłukowicz oraz subtelna niczym pensjonarka Beata Kempa.

Na razie zarzutów z powodu afery hazardowej nikomu nie postawiono. Na całym zamieszaniu ucierpiał tylko golf, czyli sport, przy którym spotykali się główni bohaterowie afery hazardowej. I tylko tego golfa szkoda.

9. Premia na starcie i pierwsze kantory

Wiele z największych fortun III RP powstało, dzięki wykorzystaniu raczkującej demokracji. Pierwsza miała swój początek jeszcze w PRL. Aleksander Gawronik, jeden z pierwszych polskich milionerów, wykorzystał walący się system komunistyczny. 13 marca 1989 roku rząd Mieczysława Rakowskiego zdecydował o otworzeniu rynku walutowego. W zaledwie 3 dni po tej decyzji wzdłuż zachodniej granicy Gawronik otworzył sieć kantorów wymiany walut.

Późniejszy senator wykorzystał cynk o zmianie przepisów i niemalże zmonopolizował rynek kantorów. To dość typowa droga dla polskich aferzystów. W 1990 roku Gawronik znalazł się na 1. miejscu na liście najbogatszych Polaków według tygodnika „Wprost”. Później został dwukrotnie skazany. W 2004 roku na 8 lat więzienia za wyłudzenie 9 mln zł nienależnego podatku VAT. Rok wcześniej zakończył się proces o przywłaszczenie mienia spółki Art-B, którą rządził po ucieczce dwóch jej założycieli.

10. Bezpieczna Kasa Oszczędności

Od samego początku III RP pojawiali wszelkiej maści krętacze, którzy próbowali naciągnąć naiwnych. W październiku 1989 roku Lech Grobelny założył Bezpieczną Kasę Oszczędności. Swoim klientom proponował lokaty oszczędnościowe. Jego oferta była dużo korzystniejsza niż banków. W ciągu 6 miesięcy gwarantował zysk 180 proc. Sukces miała mu zapewnić wymiana złotówek na dolary. Niestety Balcerowicz wprowadził 1 stycznia 1990 roku pełną wymienialność złotówki i sztywny kurs dolara. Inflacja była wysoka więc siła nabywcza powiązanego dolara malała, a ludzie zostali na lodzie.

Pieniądze w kasie Grobelnego złożyło ok. 10000 ludzi. Wartość powierzonych oszczędności szacowano na ok. 25 mld starych złotych. W połowie 1990 roku właściciel BKO wyjechał do Niemiec. Po miesiącu klienci zaczęli oblegać kasy z żądaniem zwrotu pieniędzy. Firma upadła, a syndyk masy upadłościowej zwrócił oszukanym ok. 20-30 proc. zdeponowanych oszczędności. Za Grobelnym wysłano list gończy. Złapany stanął przed sądem, który skazał go na 12 lat więzienia. Wyrok uchylono z powodów proceduralnych. W 2007 roku aferzystę znaleziono martwego w obskurnym pawilonie na warszawskim Targówku.

Afer gospodarczych było dużo więcej. Niektóre jak afera węglowa, polegająca na fałszowaniu świadectw jakości węgla oraz jego wyłudzaniu ze śląskich kopalni, skończyły się tragicznie. Barbara Blida „popełniła samobójstwo” w czasie zatrzymania. Większość afer w III RP dotyczyła nie tylko najwyższych szczebli władzy. Dotykała zwykłych ludzi, którzy często tracili oszczędności całego życia. To cecha wspólna afer WGI (Warszawska Grupa Inwestycyjna), Interbrok Investment czy Piotra Osucha.

Wszędzie tam, gdzie spotykają się wielkie pieniądze i polityka, rodzą się niebezpieczne związki. Największe gospodarcze skandale zawdzięczamy decydentom i biznesmenom. Ale nie brakuje też przedsiębiorczych Polaków, którzy postanowili się dorobić kosztem naiwnych rodaków. Dokonania jednych i drugich wstrząsały młodą demokracją, mijają kolejne lata i nadal są plagą w naszym kraju.

11. OFE – fundusze emerytalne w prywatnych firmach ubezpieczeniowych. Firmy pobieraja ok 10% prowizji i inwestuja na giełdzie. Po kilkunastu latach działalności OFE okazuje się ze emerytury z ZUS są wyższe niż te z OFE. Firmy OFE mowią ze są  zdolne do wypłaty kwoty ok 200 zł miesiecznie przez okres 10 lat. A potem co? eutanazja?

Załozżycielami i pomysłodawcami funduszy prywatnych OFE (otwarty fundusz emerytalny) są członkowie Opus Dei

12. Afery Marcina Stefański- Plichta, członka Opus Dei

Multikasy – punkty „tanich opłat założone w całym kraju, gdzie klienci mogli dokonać opłat za bieżace rachunki. Marcin Stefański-Plichta ulotnił się z ok. półrocznymi wpłatami klientów z całej Polski.

afera Amber Gold

Marcin Plichta, członek Opus Dei oszukał obywateli Polski na kwote ok jednego miliarda złotych. Utworzył parabank – dom składowy. Jego celem była zamiana pieniędzy klientów na złoto. Marcin Plichta wykupił niemieckie linie lotnicze (OLT Express), którymi  wywoził złoto z Polski prawdopodobnie do niemieckiej i hiszpańskiej Opus Dei.

Marcin Stefański vel Plichta – jest KUZYNEM Tomasza Arabskiego – szefa kancelarii PREMIERA Tuska.

Marcin Plichta założył dom składowy, gdzie lokaty osob prywatnych a takze rządu Donalda Tuska wymieniał na złoto. Pewnego dnia złoto znikneło.

Afera Amber Gold jest typowym przykładem działania sekty Opus Dei:

1. zadanie kradziezy ok 1 miliarda złotych podzielono na etapy:

-załozenie domu składowego;

-zatrudnienie osoby publicznej – Michała Tuska -syna premiera z Platformy Obywatelskiej Donalda Tuska celem przyciągniecia ludzi i pozyskania publicznych pieniędzy.

-wywoz złota kupionymi samolotami OLT Express

Rząd Donalda Tuska zainwestował ok 400 mln zł w Amber Gold.

2. Przydzielono role w grupie przestepczej:

Marcin Stefański – zmienił nazwisko na nazwisko żony Plichta po aferze z Multikasami. Szef firmy. Mimo wyroku za przestepstwa finansowe  założył dom składowy – dzieki koneksjom z Opus Dei i za pieniądze Opus Dei

Michał Tusk – syn premiera Donalda Tuska – przyciagał klientow (VIP). W Amber Gold ulokowało pieniadze wielu polityków PO.

zorganizowano maketing (lokata 14% zysku na złocie), linie lotnicze do wywozu złota, z pomocą syna premiera Donalda pozyskano publiczne pieniądze. Miały w tym udział służby specjalne , które po 1989 roku są związane z Opus Dei.

Ostatecznie przed Sadem oskarzony jest tylko Marcin Plichta. Złoto znikneło.

Przykład pokazuje metody działań przestepczych na duża skale (1 miliard złotych) i rozmach z jaką działa Opus Dei przejmując majątek Polski

————————————————————

Marcin Stefański -Plichta (nazwisko żony) założył 3 firmy:

”Amber Gold Invest” (dawniej Salony Finansowe Ex), spółka inwestycyjna powołana w 2008 r. posiada 30-milionowe udziały w Amber Gold sp. z o.o. Prezesem jest Katarzyna Plichta.

Amber Gold sp. z o.o. (dawniej Grupa Inwestycyjna Ex), założona w styczniu 2009 r. to spółka-matka całej grupy, która wydała w sumie ok. 60 mln zł na akcje różnych spółek-córek (czyli przetransferowała tam kasę). Prezes Marcin, wiceprezes Katarzyna Plichta.

”Fundusz Poręczeniowy” (dawniej Amber Gold PDS), założona w 2010 r. spółka , która ma ręczyć za lokaty Amber Gold sp. z o.o. Prezesem była Katarzyna, a później Marcin.

”OLT Express sp. z o.o.” – (2011) zarządzała liniami lotniczymi. Prezes Marcin Plichta.

Komentarz Donalda Tuska

TUSK BRONI SYNA, konferencja Donalda Tuska 14.08.2012

Donald Tusk postanowił skomentować sprawę współpracy swojego syna Michała z aferzystą i prezesem Amber Gold Marcinem Plichtą: – Mam do mojego syna pełne zaufanie. Jest człowiekiem, szczerym, czasem za bardzo szczerym. Ja osobiście wierzę, że poradzi sobie z tą sytuacją – tłumaczył Donald Tusk. Dodał przy tym, że jako premier nie pomagał i nie będzie pomagać Michałowi.

Donald Tusk
Zobacz też

Po naszej wczorajszej publikacji na temat dziwnych zasad, na których …

– Staram się zawsze oddzielać rolę ojca i premiera. Teraz jednak się tego nie da zrobić – mówił Donald Tusk na specjalnie zwołanej konferencji prasowej dotyczącej powiązań Michała Tuska z Marcinem Plichtą. Zaznaczył przy tym, że ilość informacji jakie się pojawiły na temat Michała Tuska wymagają komentarza.

– Moje dzieci zawsze starały się działać na swój rachunek. Nigdy nie wymagały ode mnie pomocy jako od premiera (…). Kłopoty w jakie wpadł mój syn są skutkiem tego jak on sam wybrał. (…) Mój syn otwarcie stwierdził, że popełnił poważne błędy. Ja osobiście mam do mojego syna pełne zaufanie. Jest człowiekiem, szczerym, czasem za bardzo szczerym. Ja osobiście wierzę, że poradzi sobie z tą sytuacją – mówił w krótkim oświadczeniu Donald Tusk.

Premier odniósł się również do sprawy Amber Gold:

– Chcę powiedzieć, że rzeczą kluczową z punktu widzenia jako premiera jest analiza skutków działalności spółki Amber Gold. W każdym państwie oszuści omijają procedury, pytanie brzmi, czy państwo zareagowało odpowiednio szybko, żeby ochronić obywateli. W przypadku działania KNF były to działania zgodne z procedurami, czy odpowiednie, wystarczające… – tłumaczył premier.

– Ważne jest, żebyśmy potrafili uprzedzić ludzi przed tak niepewnymi inwestycjami. W czwartek zbierze się Komitet Stabilności Finansowej. Minister Jacek Rostowski będzie informował na temat ustaleń na tym spotkaniu – zakończył swoje wystąpienie Donald Tusk.

http://www.se.pl/wydarzenia/kraj/tusk-broni-syna-konferencja-donalda-tuska-14082012-moj-syn-sam-wybral-klopoty_273627.html

ZUS – szkolenia za publiczne pieniądze w Instytucie Opus Dei w Hiszpanii

30.12.2011

Prezes Zbigniew Derdziuk (49 l.), o którym mówi się, że jest związany z katolicką organizacją Opus Dei, wysyła swoich pracowników na szkolenia organizowane przez… Opus Dei. Szkolenia odbywają się za pieniądze podatników. W tym roku wydano na nie blisko 100 tys. zł.
Kilka miesięcy wcześniej na szkoleniu był Adam Niedzielski, dyrektor departamentu kontrolingu w ZUS. Koszt to ok. 19 tys. zł. Szkołę Opus Dei ukończył też sam Derdziuk.
Jesienią 2011 r na szkolenie prezes Derdziuk wysłał Mirosławę Boryczkę (43l.), członka zarządu ds. ekonomicznych. Zajęcia odbywały się w Barcelonie oraz w Warszawie. Kosztowały 17670 euro, czyli ok. 78 tys. zł. – Podnoszenie kwalifikacji przez panią Boryczkę, w tym przypadku na studiach menedżerskich oferowanych przez jedną z najlepszych, ale jednocześnie najtańszych tego typu uczelni, jest nie tylko prawem, ale obowiązkiem – twierdzi Jacek Dziekan, rzecznik ZUS.

W 2012 roku rząd Donalda Tuska podniósł wiek emerytalny do 67 lat  m in. dlatego, że zabrakło pieniędzy na szkolenia w Instytucie Navarry Opus Dei

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s