Tagi

, , , , ,

Otępiające działanie fluoru.

Fluor na skale calych populacji po raz pierwszy zastosowali katoliccy nazisci w niemieckich  obozach koncentracyjnych. Dodawano go do wody aby oglupic i otepic ludzi.

jk

Badania opublikowano w czasopiśmie Environmental Health Perspectives, publikowanym przez the Institute of Environmental Health Sciences

(NaturalNews) Jeżeli następnym razem ktoś spróbuje powiedzieć wam, że nie ma naukowych dowodów wskazujących, że chemikalia oparte na związkach fluoru są szkodliwe dla ludzkiego zdrowia, po prostu pokaż mu wyniki badań, jakie zostały opublikowane w czasopiśmie Environmental Health Perspectives, publikowanym przez the Institute of Environmental Health Sciences, jakie pokazują po raz chyba 25-ty do tej pory, że związki fluoru uszkadzają mózg i prowadzą do znaczącego obniżenia poziomu IQ u istot ludzkich.

Badacze z dwóch uczelni: Harvard University’s School of Public health oraz China Medical University w Shenyang wspólnie zbadali skutki stosowania fluorków (fluoryzowanie) na dzieci, dokonując przeglądu 27 różnych opracowań doświadczalnych.

Po dokonaniu przeglądu, zespół stwierdził istnienie „silnych wskazań”, że narażenie na działanie fluorków, szczególnie u dorastających dzieci, jest wysoce odpowiedzialne za problemy w zakresie właściwego rozwoju zdolności poznawczych i kształtowania się mózgu.

Dzieci mieszkające na terenach, gdzie dostawy wody są sztucznie fluoryzowane, miały niższy poziom IQ w skali porównań przeciętnej, w oparciu o liczby porównywane do dzieci mieszkających na obszarach, gdzie nie prowadzi się fluoryzowania.

Potem, po wzięciu pod uwagę innych czynników zewnętrznych, jakie mogły mieć wpływ na rozwój zdolności poznawczych oraz ogólne zdrowie, zespół zasadniczo określił, że nie ma wykluczenia między narażeniem się na związki fluoru a redukcją indywidualnego IQ.

„Nasze wyniki dowodzą możliwości szkodliwego wpływu narażenia się na działanie związków fluoru w procesie rozwoju czynności nerwowych u dzieci”, napisała Anna Choi, naukowiec z Harvard, a podpisali się pod tym jej koledzy z zespołu.

„Związki fluoru bez trudu przenikają do łożyska.

Narażenie się na działanie związków fluoru prowadzi do zaburzenia rozwoju mózgu, i jest to w przypadku fluoru nawet bardziej podejrzane, że wywołuje szkody na tym etapie rozwojowym niż dla dorosłego mózgu, może również prowadzić do uszkodzeń trwałej natury”.

Inne badania opublikowane w tym samym czasopiśmie, w 2010 r. odkryły podobną korelację między wystawieniem się na działanie związków fluoru a rozwojem zdolności poznawczych.

Porównanie dzieci w wieku od 8 do 13 lat mieszkających w chińskich wioskach, w jednej, gdzie fluoryzowanie miało miejsce  i drugiej, gdzie go nie było, ujawniło wynik ok. 350 % (!) wyższego IQ w wiosce, gdzie nie stosowano fluoru w stosunku do miejsca, gdzie go stosowano. (http://www.naturalnews.com/030819_fluoride_brain_damage.html)

W Indiach, badacze dostrzegli, że chemikalia zawierające związki fluoru przenikają przez barierę, jaką tworzą naczynia krwionośne w mózgu u dzieci i „zmieniają strukturę tkanki nerwowej”. Opublikowane w the Journal of Medical and Allied Sciences, to konkretne badanie daje czarno na białym obraz, jak przenikliwym związkiem są w rzeczywistości fluorki, jak te chemikalia gromadzą się w całym ciele ludzkim i jak się komasują, gdy idzie o skutki, w tym w sprawie mózgu. (naturalnews.com)

„To kompletnie bez sensu dalsze poddawanie naszych dzieci temu obecnemu eksperymentowi z fluoryzowaniem dla zaspokojenia politycznej agendy specjalnych grup interesu” mówi Paul Beeber, adwokat i przwodniczący the New York State Coalition Opposed to Fluoridation (NYSCOF).

„Jeśli nawet fluoryzowanie zmniejsza ryzyko próchnicy, to czy zdrowie zębów jest ważniejsze niż zdrowy mózg?

Najwyższy czas, aby odłożyć na bok politykę i powstrzymać sztuczne fluoryzowanie w każdym miejscu”.

Źródło: stopsyjonizmowi.wordpress.com

PASTA BEZ FLUORU ?

Ostatnio poszedłem do Kaufland’u i szukałem pasty do zębów bez fluoru.

Po długich poszukiwaniach znalazłem tylko jedną firmę, która oferowała pastę bez niego.

Reszta produktów niestety zawierałą fluor.

Wkleję też komentarz internauty Ość -opublikowany pod tym artykułem:

Coś o fluorze czego nie przeczytasz w codziennej prasie.
LAURA ORKAN
Artykuł ukazał się w czasopiśmie GWIAZDY MÓWIĄ

Fluor jest jednym z głównych składników leków psychotropowych. Wzmacnia ich działanie.

Gdy do popularnego leku uspokajającego Valium dodano fluor, powstał środek o silniejszym działaniu, Rohypnol.

Inny, niezwykle silny środek uspokajający z fluorem, Stelazinum, jest używany w domach opieki społecznej i w szpitalach psychiatrycznych na całym świecie.

Międzynarodowy Uniwersytet na Florydzie opublikował raport, w którym stwierdzono, że roztwór fluorku potasu o stężeniu 0,45 ppm wystarczy, by znacznie spowolnić nasze reakcje sensoryczne i umysłowe.

Wszyscy wiemy, do czego używa się fluoru – od lat 50. XX wieku jest cudownym składnikiem past do zębów, dzięki któremu możemy rzadziej chodzić do dentysty.

FLUOR CHRONI ZĘBY ?

Fluor dodaje się też do wody w kranach, by chronił zęby. Taka jest wersja oficjalna.

A jak jest naprawdę?

Po pierwsze – fluor w pastach do zębów chroni zęby u ludzi jedynie do 20. roku życia.

l to jedynie wtedy, gdy się go nie przedawkuje.

Faktycznie – potrafi wzmocnić szkliwo zębów, ale zażywany w zbyt wielkich dawkach może jednocześnie spowodować wiele chorób somatycznych i psychicznych.

Słynne akcje fluoryzowania zębów uczniów szkół podstawowych zaowocowały w Wielkiej Brytanii serią procesów sądowych.

Okazało się, że u wielu dzieci doszło do przebarwień szkliwa, zęby stały się łamliwe i chropowate.

W1996 roku 10-letni Kevin otrzymał 1000 funtów odszkodowania od koncernu Colgate Palmolive, znanego producenta pasty do zębów. U chłopca stwierdzono fluorozę, czyli zatrucie fluorem.

A czy fluor naprawdę w znacznym stopniu chroni zęby dzieci przed próchnicą?

Ekspertyza przeprowadzona na zlecenie Amerykańskiego Instytutu Badań Stomatologicznych wykazała, że właściwie nie ma różnicy między liczbą ubytków w zębach dzieci mieszkających na terenach objętych fluoryzacją i na nieobjętych.

GORSZY OD OŁOWIU

Niewielu ludzi wie, że fluor tak naprawdę jest trucizną.

Często też jest głównym składnikiem leków psychotropowych, a także… trutek na insekty.

Opublikowane niedawno badania wykazały, że fluor dodawany do wody może spowodować poważne zaburzenia genetyczne, odwapnienie kości, raka. Jest gorszy od ołowiu!

A w Polsce, i innych krajach byłego bloku komunistycznego oraz m.in. w Wielkiej Brytanii wodę się od lat fluoryzuje.

Wiele krajów demokratycznych nie wprowadziło jednak tego zwyczaju.

Dlaczego?
Otóż nikt nigdy nie przeprowadził szczegółowych badań nad skutkami długotrwałego zażywania fluoru.
Owszem, mówi się oficjalnie, że fluor jest bezpieczny, o ile nie przekracza się pewnej ustalonej dawki.

Ale jeśli ludzie piją dużo wody z kranu (nawet przegotowanej), często myją zęby pastą z fluorem (a niezwykle trudno jest kupić inną), to jak mogą być pewni, że wielokrotnie nie przekraczają takiej dawki?

Podobnie jest z aspartamem, słynnym słodzikiem bez kalorii. Jest bezpieczny, gdy spożywamy go w niewielkich ilościach.

Tyle tylko, że tak wiele różnych artykułów spożywczych go zawiera: soki, wody gazowane, witaminy, cukierki itp.

Można się nim nafaszerować po dziurki w nosie, a producenci rozłożą ręce i powiedzą: przecież zawartość aspartamu w naszym produkcie jest dopuszczalna i bezpieczna!

Rodzi się pytanie: skoro tak wielu uznanych naukowców od dziesięcioleci próbuje zainteresować władze szkodliwością fluoru, to dlaczego nikt nic nie robi?

Kiedy nie wiadomo, o co chodzi, zazwyczaj chodzi o pieniądze, i być może władzę nad ludźmi.

KONTROLA UMYSŁÓW

Od początku XX wieku wiedziano, że podawanie ludziom niewielkich dawek fluoru sprawia, że są bardziej ulegli i podatni na manipulacje.

Gdy więc podczas II wojny światowej hitlerowcy szukali sposobu, by otumanić więźniów obozów koncentracyjnych, zaczęli podawać im duże dawki fluoru w wodzie pitnej.

Produkcję fluoru zlecili koncernowi I.G.Farben z Frankfurtu.
Po zakończeniu wojny do Niemiec przyleciał wysłannik rządu USA, Charles Eiliot Perkins, chemik, który miał przyjrzeć się hitlerowskim metodom kontroli umysłów.

Odnalazł on dokumenty stwierdzające, że zanim wybuchła wojna niemiecko-radziecka w 1941 roku, oba totalitarne reżimy wymieniały się informacjami na temat sposobu panowania nad masami.

„Bolszewicy uznali dodawanie leków do wody jako idealny sposób na skomunizowanie świata” – napisał w raporcie.

Fluor, nadawał się do tego celu znakomicie – nie dość, że wywoływał w umysłach pożądane reakcje, to jeszcze można było uzasadnić jego użycie tym, że chroni zęby.

Z trucizny zrobiono lekarstwo.

Ale to sami Amerykanie rozpropagowali cudowne właściwości fluoru.

Fabryki koncernu I.G.Farben jako jedyne nie były bombardowane przez aliantów – pewnie dlatego, że wielu amerykańskich biznesmenów ulokowało tam duże pieniądze, m.in. rodzina Mellonów.

Po wojnie Mellonowie założyli Amerykańskie Przedsiębiorstwo Aluminiowe (ALCOA) – afluor jest toksycznym odpadem przy produkcji aluminium.

Coś z nim trzeba było zrobić.

ALCOA oraz inne zakłady produkujące fluor sfinansowały badania, z których wynikało, że małe ilości fluoru nie są szkodliwe dla zdrowia.

W raporcie całkowicie pominięto szkodliwe skutki oddziaływania tej substancji na organizm i mózg ludzki.

Natomiast podkreślono zbawienny wpływ na zęby.

W latach 40. XX wieku w kilku miastach USA rozpoczęto fluoryzację wody, a kilka firm zaczęło dodawać tę substancję do past do zębów, i lawina się potoczyła…

WIELKIE KŁAMSTWO – Wpływ propagandy fluorku na nasze życie
Leonard Hardy
ORYGINALNE WYDANIE W „NATURAL HEALING TODAY”
ROK 6 WIOSNA 2002
W niemieckim magazynie Stern ukazał się w 1978 r. ilustrowany zdjęciami reportaż z tureckiej wioski Kizilcaoern.

„Dzieci, młode dziewczęta, a nawet jedyny w tej wiosce koń, wszyscy mają brązowe zęby – pisał Stern.

– Trzydziestoletni mężczyźni z przygarbionymi plecami snują się z trudem po ulicy, pomagając sobie laskami. Kobiety w czwartym miesiącu ciąży rodzą martwe dzieci.

Czterdziestolatki wyglądają jak starcy…
Zarówno mężczyźni jak i kobiety cierpią tutaj na przedwczesne starzenie się.

W okresie między trzydziestym i czterdziestym rokiem życia na ich twarzach pojawiają się zmarszczki, mięśnie stają się znacznie słabsze i zaczynają się trudności z chodzeniem”.

Tutejszy dentysta jako pierwszy zaczął podejrzewać zatrucie.

Powiadomił o tym Klinikę Uniwersytecką w Eskisehir, a wszczęte przez nią badania wykazały, że wszyscy mieszkańcy wioski cierpią na choroby kości: zgrubienie kostek, sztywność stawów, nadmierną produkcję tkanki kostnej.

Stern kontynuuje:

„Dr Yusuf C. Ozkan oraz jego współpracownicy z Katedry Medycyny Uniwersytetu Eskisehir podejrzewają, że wszystkie te cierpienia powoduje wysoka zawartość fluorku w tutejszej wodzie…

W sąsiednich wioskach, gdzie woda pitna pochodzi z innego źródła, ogólny stan zdrowia jest normalny.

Lekarze twierdzą, że zawartość fluorku w wodzie wynosi 5.4 ppm”. (ppm = parts per million oznacza, że na milion jednostek wody przypada jednostka fluorku, co równa się 1 miligram/litr)
Identyczne zjawiska zaobserwował w pewnej wiosce na Sycylii dr Frada z Uniwersytetu w Palermo.

Przyczyny tego dopatrywał się on w zawartości fluorku, rzędu 5 ppm (5 mg/litr), w miejscowej wodzie.
W niektórych regionach Indii i Chin, gdzie również obserwuje się naturalną wysoką zawartość fluorku w wodzie, mieszkańcy cierpią na fluorozę, choroby reumatyczne; przedwcześnie występuje u nich uwiąd starczy i umierają przed osiągnięciem 50 roku życia.

Gdy ktoś upadnie, jego kości pękają, jakby były ze szkła.
W każdej encyklopedii znajdziemy informację, że fluor i jego związki (fluorki) są wyjątkowo toksyczne i można się nimi zajmować tylko z największą ostrożnością.

Wyraz „trucizna” znajdziemy też na opakowaniu past do zębów (na pudełku, nie na tubce), gdyż na podstawie przepisu z 1997 r. obowiązkowe są etykietki z ostrzeżeniem:

„Jeśli przypadkowo połknie się więcej pasty niż porcja używana do mycia zębów, należy natychmiast zwrócić się o pomoc medyczną lub skontaktować się z ośrodkiem toksykologii”.

Rozpoczynając nasze rozważania musimy zdawać sobie sprawę, że bezdyskusyjnym faktem chemicznym i biologicznym jest to, iż fluor to niebezpieczna trucizna.

PROPAGANDA:  „Fluorek jest bezpieczny i skuteczny”

Oczywiście w Ameryce wiemy o fluorku coś innego.

Wszyscy są tu święcie przekonani, że fluorek odgrywa ważną rolę w zapobieganiu próchnicy zębów, zwłaszcza u dzieci, oraz że jest on bezpieczny i skuteczny.

Gdyby tak nie było, z pewnością nie byłby systematycznie dodawany do wody pitnej i pasty do zębów. Taka jest znana strona fluorku, o której ciągle się mówi.

Jednak jego druga strona, pomijana całkowitym milczeniem, to fakt, że fluorek jest jedną z najsilniejszych trucizn na świecie i stwierdzono, że może on powodować choroby:

  • układu kostnego,
  • raka,
  • zgony niemowląt,
  • uszkodzenie mózgu,
  • przedwczesne starzenie i wiele innych problemów.

W naszym artykule staramy się przedstawić, jak w minionych sześćdziesięciu latach będący trucizną fluorek zmienił się stopniowo w substancję chroniącą zęby; później poznamy tych, którzy ciągną korzyści z propagowania fluorku i dowiemy się, jaki wpływ wywiera na nas systematyczna konsumpcja tego „bezpiecznego i skutecznego”, trującego środka i dlaczego to wszystko się dzieje. (Informacje te są bardziej zdumiewające niż ktokolwiek by oczekiwał.)
Dlaczego jest ważne, żeby to wiedzieć?

Ponieważ w Ameryce, w przeciętnym supermarkecie lub „drugstore” można dostać wyłącznie fluorkowaną pastę do zębów i codziennie 160 milionów Amerykanów pije fluorkowaną wodę z kranu. Fluorek znajdziemy w napojach orzeźwiających, piwie i artykułach spożywczych.

Poza tym fluorek, będąc jedną z najbardziej rozpowszechnionych substancji zanieczyszczających środowisko, występuje w naturalnych zbiornikach wodnych, glebie i powietrzu.

Tak więc prawdopodobieństwo tego, że człowiek nie konsumuje fluorku, równa się zeru.

Zarazem ciągle przybywa naukowych dowodów na zagrożenia płynące z tej konsumpcji.

Oznacza to, że możemy stać się ofiarą szkodliwego oddziaływania fluorku, nie mając o tym najmniejszego pojęcia.
Historia fluorku przebiega dwoma drogami.

  1. Pierwszą może poznać każdy, kto zada sobie trudu, by zdobyć najważniejsze fakty.
  2. Druga jest już znacznie mniej dostępna, gdyż nią kroczą ci, którzy są osobiście zainteresowani w używaniu przez ludność fluorku.

A teraz, w bardzo skróconej formie – mimo że artykuł nasz wydaje się długi – przyjrzyjmy się, w chronologicznym porządku, obu historycznym drogom fluorku.

KIEDY FLUOREK UCHODZIŁ JESZCZE ZA TRUCIZNĘ

Fluoroza jest powszechnie znanym zjawiskiem występującym wtedy, gdy w organizmie gromadzi się zbyt dużo fluorku.

W łagodnych przypadkach powoduje to pojawianie się plam na zębach, w poważniejszych – szkliwo ciemnieje i odłamuje się.

W USA wiadomo od 1916 r., że fluorek wywołuje to zjawisko.

W związku z tym, w okresie od 1931 do 1939 roku, Amerykańska Służba Zdrowia Publicznego (U.S. Public Health Service) i Amerykański Związek Dentystów (American Dental Association) domagały się usunięcia fluorku z wody w takich miejscowościach, gdzie występuje on jako naturalne lub przemysłowe zanieczyszczenie środowiska.
Przy łagodniejszej postaci fluorozy na zębach pojawiają się białe plamy.

W poważniejszych przypadkach, jak na powyższym zdjęciu, szkliwo zębów odpada i zęby się psują.

Fluoroza jest procesem nieodwracalnym, dlatego jedynym sposobem uratowania chorego zęba jest założenie koronki.

Fluoroza to nie problem „kosmetyczny” lecz choroba, gdyż dotknięte nią zęby wskazują też na stan kości danej osoby.

W łagodniejszej postaci fluoroza może wystąpić nawet u 80% dzieci w regionach, gdzie fluorkuje się wodę, ale takie nasilenie choroby może mieć miejsce i w innych okolicach, gdzie zbyt wiele fluoru dostaje się do organizmu nie z wody, lecz z innych źródeł (pasty do zębów, żywność, zanieczyszczenia środowiska).

Dr H. Trendley Dean z Amerykańskiej Służby Zdrowia Publicznego w 1931 r. zainicjował badania w skali krajowej, które wykazały, że w miarę jak zwiększa się ilość fluorku w wodzie, wzrasta występowanie fluorozy wśród jej konsumentów.

Przy końcu lat 30-ych Dean twierdził, że 1 ppm (1 mg/litr) to zawartość fluorku w wodzie, która wywołuje minimalną fluorozę, podczas gdy zmniejsza stopień występowania próchnicy zębów.
W 1939 r. Gerald Cox, biochemik z Mellon Institute, wystąpił z tezą, że jeśli fluorek w określonej ilości jest szkodliwy, to prawdopodobnie w mniejszej ilości jest on pożyteczny.

W rok później dr Cox został członkiem Komisji d/s Żywności i Odżywiania przy Krajowej Radzie Badań Naukowych i zaczął aktywnie nawoływać do fluorkowania wody.

Innym gorliwym propagatorem fluorku był prawnik i wysokiej rangi polityk Oscar Ewing, który jako szef, od 1947 roku, Służby Zdrowia Publicznego korzystał z każdej okazji, by przysłużyć się sprawie fluoryzacji.

Pod jego kierownictwem w ciągu trzech lat zaczęto wprowadzać fluorek do wody w niemal stu miastach.
Innym znanym promotorem tej sprawy był kierownik Wydziału Toksykologii Fluorku Uniwersytetu Rochester, dr Harold C. Hodge.

Jego zadaniem stało się zaprojektowanie fluorkowania wody w mieście Newburgh w stanie New York oraz zbadanie jego wpływu na tutejszych mieszkańców.
Dzisiaj dodaje się fluorek, w ilości 1 – 4 ppm, do wody pitnej dwóch trzecich ludności USA, a więc do większości wodociągów miejskich.

Ten wielki eksperyment rozpoczął się 1 stycznia 1945 r. w Grand Rapids w stanie Michigan, mimo że nieco wcześniej wypowiedziały się o tym negatywnie zarówno Pismo Amerykańskiego Towarzystwa Lekarskiego, jak i Pismo Amerykańskiego Związku Dentystów.
18 września 1943 r. w artykule „Chroniczne zatrucie fluorem”, opublikowanym w Piśmie Amerykańskiego Towarzystwa Lekarskiego stwierdza się:

„Fluorki są powszechnymi toksynami protoplazmowymi zmieniającymi przepuszczalność błony komórkowej poprzez powstrzymywanie pewnych enzymów.

Źródłem fluorkowego zatrucia może być woda pitna zawierająca 1 ppm lub więcej fluorku, związki fluoru w płynach owadobójczych…”

Zauważmy, że na rok przed wprowadzeniem fluorkowania wody zawartość 1 ppm uchodziła jeszcze za toksyczną.

W numerze z października 1944 r Pisma Amerykańskiego Związku Dentystów stwierdza się:

Fluorek sodu jest wysoce trującą substancją i jeśli jego stosowanie w bezpiecznej koncentracji i pod ścisłym nadzorem kompetentnego personelu może być pozytywne terapeutycznie, w innych warunkach może być on zdecydowanie szkodliwy…

Dobrze wiemy, że używanie wody pitnej zawierającej zaledwie 1.2 – 1.3 fluorku może powodować takie zaburzenia rozwojowe kości, jak ich stwardnienie, spondyloza i marmurowatość, jak również wole i nie możemy ryzykować wywoływania tak poważnych systemowych schorzeń poprzez budzące dziś wątpliwości postępowanie mające zapobiegać zniekształcaniu zębów u dzieci…”.

HISTORIA Z FLUORKIEM w PIWIE

W 1945 r., już po rozpoczęciu eksperymentu w Grand Rapids, jeden z głównych inspektorów FDA (Agencja ds. Żywności i Leków) odkrył, że w pewnym browarze w Massachusetts dodaje się fluorku do piwa.

Właściciela browaru natychmiast aresztowano i postawiono przed sądem pod zarzutem zatruwania piwa.

Zgodnie z aktem oskarżenia, w piwie odkryto szkodliwą truciznę, fluorek, który zgodnie z obowiązującym przepisem (Section 301a of the Food, Drug and Cosmetic Act) był niebezpieczny…”

Stwierdzono, że fluorek został dodany w ilości 0.5 ppm.

Tak więc w 1945 r., zdaniem federalnej agencji FDA, fluorek był jeszcze trucizną, nawet było go o połowę mniej niż wcześniej, 1 stycznia, zaczęto dodawać do wody w Grand Rapids.

Nawiasem mówiąc, piwiarnia musiała zapłacić grzywnę, a jej szefa skazano na pół roku więzienia plus trzy lata w zawieszeniu.
Mimo to wielki eksperyment rozpoczął się w Grand Rapids, pod kierownictwem wspomnianego już dr H. Trendleya Deana.

FLUOROWANIE WODY w USA

Pierwotnie planowano, że przez 10 lat będzie się dodawać fluorku do wody w Grand Rapids, a po dziesięciu latach porówna się stan zdrowotny tutejszej ludności ze stanem zdrowia mieszkańców miasta Muskegon, gdzie nie byłoby fluorku w wodzie.

Jednak od pierwotnego planu odstąpiono, gdyż w 1947 r. zaczęto fluorkować wodę także w Muskegon, zamykając w ten sposób drogę do zebrania naukowych danych odnośnie bezpieczeństwa i efektywności eksperymentu.
W 1946 r. wprowadzono fluorek w sześciu innych wielkich miastach amerykańskich.

W 1947 r., po mianowaniu Oscara Ewinga szefem Federalnej Agencji Bezpieczeństwa – której podlegała Amerykańska Służba Zdrowia Publicznego – program fluorkowania ruszył naprzód pełną parą i w ciągu następnych trzech lat zaczęto pompować fluorek do wody w 87 kolejnych miastach.

W 1950 r. U.S. Dispensatory (książka – komentarz do farmakopei), 24. wydanie, na str. 1456,  tak określa fluorki:

„Silne trucizny dla wszystkich żywych tkanek, jako że powodują strącanie wapnia.

Wywołują spadek ciśnienia krwi, zaburzenia oddychania oraz ogólny paraliż.

Długotrwała konsumpcja dawek mniejszych niż śmiertelne permanentnie hamuje wzrost…używanie środków do czyszczenia zębów oraz leków wewnętrznych zawierających fluorek nie jest uzasadnione.”

W następnych wydaniach U.S. Dispensatory redaktorzy usunęli cały powyższy fragment.

Dlaczego?
W 1950 r. Amerykańska Służba Zdrowia Publicznego, pod kierownictwem Oscara Ewinga, oficjalnie i otwarcie popierała fluorkowanie wody pitnej w USA.

W tym samym roku Fundacja Badań Naukowych Cukru, zrzeszająca 130 przedsiębiorstw, przyznała, że cukier jest jedną z głównych przyczyn próchnicy zębów.

Fundacja udzieliła dotacji pieniężnych Katedrze Żywienia Uniwersytetu Harvarda na„rozwiązanie problemu próchnicy zębów bez ograniczania spożycia cukru”.

Pod wpływem tych dotacji uniwersytet zalecił fluorkowanie wody.

Dwie placówki najbardziej popierające fluorek, Uczelnia Dentystyczna Harvarda i Uniwersytet Rochester, otrzymały od przemysłu cukrowniczego wysokie dotacje na badania fluorku.

W 1952 r. Pismo Amerykańskiego Związku Dentystów poleciło wszystkim dentystom, by nie dzielili się z pacjentami swymi osobistymi opiniami na temat fluorku !

W 1952 r. rozpoczęto dodawanie fluorku do miejskiej wody w San Francisco, Pittsburgu i szeregu innych, dużych i małych miast.

29 listopada 1960 r. asfalt na ulicy o szerokości 15 metrów zapadł się na długości 60 metrów po tym, jak pękła prawie nowa, główna rura wodociągowa.

Laboratoryjne badania wykazały, że rurę zniszczyły związki fluoru.

Stwierdzono na niej fluorek o koncentracji 22,000 ppm.

Gazeta Pittsburg Press z 15 października 1967 r. doniosła, że 98% zamieszkałych w Pittsburgu dzieci w wieku 13 – 15 lat ma krzywe zęby.
W 1954 r. Christian Science Monitor zwrócił się do 81 laureatów Nagrody Nobla,uczonych reprezentujących chemię, medycynę i biologię, by przedstawili swe opinie na temat fluorkowania wody pitnej.

79% owych ekspertów nie poparło tej sprawy, mimo twierdzeń propagatorów fluoryzacji, że popierają ją wszyscy znani uczeni.

ZOBACZ >>>  DBAJ O ZĘBY NATURALNIE !

FLUOREK w PASTACH DO ZĘBÓW w USA
W 1955 r. rozpoczęto sprzedaż past do zębów z fluorkiem, zaopatrzonych w ostrzeżenie, że„fluorkowanej pasty do zębów nie należy używać w miejscowościach, gdzie fluorku dodaje się do wody”.

Po dwóch latach ostrzeżenie to zostało usunięte…

Fluorek staje się pożyteczną odżywką

W 1956 r. Pismo Amerykańskiego Związku Dentystów opublikowało, „przeznaczone do powszechnego użytku”, rezultaty eksperymentu w Newburghu, zgodnie z którymi fluorek w niskiej koncentracji miał być bezpieczny dla amerykańskich obywateli.

Biologiczny dowód pochodził od dr Hodge’a z Uniwersytetu Rochester.
W 1957 r. wytwórnia aluminium ALCOA poinformowała, że sprzedaje fluorek sodu różnym miejscowościom w celu fluorkowania ich wody.
W kwietniu 1958 r. Związek Amerykańskich Lekarzy i Chirurgów, zrzeszający ponad 15 tysięcy członków, podjął uchwałę wyrażającą sprzeciw wobec fluorkowania:

„Związek potępia wprowadzanie do publicznych wodociągów wszelkich materiałów, których celem jest wywieranie wpływu na fizyczne lub umysłowe funkcjonowanie konsumentów.”

Również w 1958 r. znany genetyk H.J. Muller wykazał, że fluorki powodują zasadnicze szkody, gdy dostawszy się do komórki naruszają jej układ genetyczny. (1)

ZAKAZY i OSTRZEŻENIA

W 1961 r. Sąd Najwyższy w Szwecji uznał fluorkowanie za sprzeczne z prawem.

W 1964 r. fluorkowanie zostało zakazane w Danii.

Periodyk Brytyjskich Dentystów podał wyniki czteroletnich badań obejmujących 1,000 dzieci:

Nie stwierdzono żadnych istotnych różnic, jeśli chodzi o nasilenie próchnicy zębów, między dziećmi używającymi fluorkowanej pasty do zębów oraz tymi, które myły zęby pastą bez fluorku.

Badania przeprowadzili profesorowie uniwersytetu całkowicie niezależni od przemysłu artykułów dentystycznych i fluorkowych, zaś uzyskane dane opracowali statystycy niezależni od profesorów, w przeciwieństwie do badań wykonanych w USA, w które zawsze, pośrednio lub bezpośrednio, zaangażowane były owe gałęzie przemysłu.
W 1971 r. Niemcy zabroniły fluoryzacji.

18 listopada tegoż roku szwedzki parlament unieważnił, uznaną wcześniej za nielegalną, ustawę o fluoryzacji stwierdzając:
„Po prostu nie istnieje prawdziwy dowód na poparcie szeroko rozpowszechnianych twierdzeń propagatorów fluorkowania”.
W 1973 r. Holandia zabroniła fluoryzacji wody.
W 1977 r. Podkomisja Kongresowa ds. Stosunków Międzyrządowych zorganizowała dwa pełne przesłuchania kongresowe poświęcone sprawie fluorku.

W trakcie przesłuchań wykazano, że „naukowe usiłowania” propagatorów fluoryzacji oparte są na oszustwie oraz że przeprowadzone badania naukowe nie pozostawiają żadnych wątpliwości, iż fluorkowanie prowadzi co roku w USA do ponad 10,000 zgonów z powodu raka.

W 1978 r. naukowcy z Pomorskiej Akademii Medycznej, w Polsce stwierdzili, że fluorki powodują genetyczne szkody w komórkach ludzkiej krwi.

W tym samym roku, w Pensylwanii został wygrany proces sądowy, w ramach którego dowiedziono szkodliwości fluoryzacji i w rezultacie została ona zakazana.

Wzbudziło to zaniepokojenie propagatorów fluorkowania, w imieniu których Amerykański Związek Dentystów wydał w następnym roku tzw. biały dokument, w którym przeciwników fluoryzacji nazwano „nie doinformowanymi quasi-ekspertami, którzy nie mają żadnych kwalifikacji, by mogli się odważyć mówić o takich naukowych tematach jak fluoryzacja i których motywy są absolutnie egoistyczne”.

Poza tym Związek jeszcze raz opowiedział się za „wpływającymi na całe życie zaletami fluoryzacji”.

20 stycznia 1979 r. w New York Times ukazał się następujący artykuł (fragment):

„Ława przysięgłych Sądu Najwyższego Stanu Nowy Jork przyznał rodzicom trzyletniego chłopca z Brooklynu odszkodowanie w wysokości 750,000 dolarów.

Chłopczyk w czasie swej pierwszej w życiu wizyty u dentysty, w miejskiej przychodni dentystycznej, otrzymał śmiertelną dawkę fluorku, następnie niemal przez pięć godzin nikt się nim nie zajął w poczekalni przychodni dziecięcej oraz w Szpitalu Brookdale, mimo że jego matka błagała o pomoc.

Chłopczyk popadł w śpiączkę i zmarł.”

W artykule podano, że dentysta nie stwierdził u chłopca próchnicy zębów, przekazał go więc asystentce.

Ta posmarowała zęby dziecka fluorkowym żelem, ale „zapomniała” mu powiedzieć, by wypluł wszystko po wypłukaniu ust.

Dziecko jednak wszystko połknęło i po pięciu godzinach, wijąc się z bólu, zmarło. (Dzieci do szóstego roku życia nie potrafią w zasadzie odpowiednio kontrolować refleksów przełykania.)

W tym samym roku Terry Leder stwierdziła na piśmie, że w 1969 r. pracowała jako asystentka pewnego dentysty, który polecił wykonać zabieg z fluorkiem u małego dziecka, które natychmiast dostało konwulsji i zmarło.

Zdaniem Terry Leder fluorkowy żel – mający przyjemny smak, żeby dzieci nie protestowały – zawiera 10,000 ppm fluorku i jest pozostawiany na zębach przez około pięć minut.

Przed końcem tegoż roku w Melbourne, w Australii zmarło inne dziecko po połknięciu sześciu tabletek z fluorkiem.
W 1981 r. w japońskiej Akademii Dentystycznej Kanagawa, dr K. Ishida przeprowadził badania, które wykazały, że już w ilości 1 ppm (tyle co najmniej dodaje się do wody w Ameryce) fluorek zakłóca w organizmie wytwarzanie kolagenu. (Kolagen, jedno z najważniejszych i najobficiej występujących w organizmie białek, stanowi jeden z głównych składników skóry, ścięgien, mięśni, chrząstki, kości i zębów.)

Powoduje on rozkład kolagenu, osteoporozę, raka kości, łamliwość kości i zębów, a także niszczy tkanki łączne, które utrzymują nasze organy w odpowiedniej pozycji.

W 1986 r. Ośrodek Toksykologii Rocky Mountain poinformował o 87 przypadkach zatrucia fluorkiem.

Zmarło trzynastomiesięczne niemowlę. Fluorek sodu (znajdujący się także w pastach do zębów) jest najczęstszą przyczyną ostrych zatruć u dzieci powodowanych jedną substancją.

30 marca 1989 r. Kalifornijski Urząd Służby Zdrowia doniósł, że w butelkowanej wodzie o nazwie Niagara znaleziono 450 ppm fluorku.

Kierownik urzędu, Kenneth Kizer ostrzegł ludność, że picie tej wody grozi śmiercią.

21 lipca 1990 r. Chuck Filippini zabrał swą ośmioletnią córeczkę do dentysty, gdzie wykonano u niej zabieg z użyciem fluorku.

Po dwóch godzinach dziecko się rozchorowało, a po trzech dniach zmarło.

W tym samym roku Amerykański Związek Dentystów opublikował komunikat prasowy, zgodnie z którym „fluoryzacja wody pitnej jest najbezpieczniejszą, najskuteczniejszą i najbardziej oszczędną metodą służby zdrowia zwalczającą próchnicę zębów”.

WIĘCEJ PRZEPADKÓW RAKA i NIŻSZY POZIOM INTELIGENCJI

W 1991 r. Krajowy Instytut Onkologii podjął badania mieszkańców USA odnośnie zachorowań na raka mogących mieć powiązanie z fluorkiem.

Stwierdzono „wzrost zachorowań na raka kości i stawów we wszystkich grupach wiekowych, głównie w związku z tendencją wzrostową w grupie wiekowej poniżej 20 lat, w powiatach fluorkowanych, w przeciwieństwie do powiatów nie fluorkowanych…”.

Instytut Onkologii opracował szczegółowe rozprawy dotyczące wielu powiatów stanów Washington i Iowa.

Stwierdzono, że „ograniczając się do wskaźników procentowych dla grupy wiekowej poniżej 20 lat, w grupie tej, u przedstawicieli obu płci, zachorowalność na raka kości i stawów w okresie od 1973 – 80 do 1981 – 87 wzrosła o 47% we fluorkowanych regionach Washington i Iowa i spadła o 34% w regionach nie fluorkowanych.

W grupie mężczyzn w wieku poniżej 20 lat zachorowalność na raka kości wzrosła o 70% w regionach fluorkowanych i spadła o 4% w nie fluorkowanych”. (2)

Jak wynika z danych stanowych, w 1992 r. 144 miliony Amerykanów spożywały fluorek w wodzie. (Dziś już 160 milionów.)

W tym samym roku Michael Perrone z ramienia władz ustawodawczych New Jersey zwrócił się do FDA o dane dotyczące bezpieczeństwa i efektywności sprzedawanych w sklepach tabletek i kropli z fluorkiem.

Po sześciu miesiącach FDA wreszcie przyznała, że nie posiada danych wskazujących na to, iż fluorkowe tabletki i krople są bezpieczne i skuteczne.
W 1995 r. chińscy uczeni przeprowadzili badania poziomu inteligencji 907 dzieci w wieku 8 – 13 lat w powiązaniu z występującą wśród nich fluorozą zębów.

Naukowcy stwierdzili, że „iloraz inteligencji dzieci żyjących w regionach ze średnim lub poważnym rozpowszechnieniem fluorozy był niższy niż dzieci zamieszkujących regiony, gdzie fluorozy nie stwierdzono lub jest ona rzadka. Wygląda na to, że fluorek wpływa negatywnie na rozwój inteligencji.” (3)

2 stycznia 1997 r. związek zawodowy reprezentujący 1500 naukowców, inżynierów, prawników i innych specjalistów z Agencji Ochrony Środowiska (EPA) wystąpił z następującym oświadczeniem:

„Dowody zbadane przez naszych członków w ciągu ostatnich 11 lat, w tym epidemiologiczne badania zwierząt i ludzi, wskazują na przyczynowe powiązanie między fluorkiem/fluorkowaniem, a rakiem, szkodami genetycznymi i neurologicznymi oraz chorobami kości.

W tym samym roku FDA wydała rozporządzenie dotyczące etykietek na pastach do zębów, zgodnie z którym należy na nich umieszczać następujące ostrzeżenie:

„Jeśli przypadkowo połknie się więcej pasty niż porcja używana do mycia zębów, należy natychmiast zwrócić się o pomoc medyczną lub skontaktować się z ośrodkiem toksykologii”.

Zdaniem Amerykańskiego Związku Dentystów nowe „ostrzeżenie wymagane przez FDA na fluorkowych pastach do zębów może niepotrzebnie przestraszyć rodziców i dzieci, a poza tym taka etykietka znacznie wyolbrzymia dowiedzione lub możliwe zagrożenie ze strony fluorkowych past do zębów”.

W 1999 r. jeden z najwybitniejszych propagatorów fluorku, kierownik Wydziału Prewencji Dentystycznej Uniwersytetu w Toronto, prezes Kanadyjskiego Towarzystwa Badań Dentystycznych, dr Hardy Limeback w ramach dramatycznego zwrotu przeprosił swój wydział i studentów za dotychczasowe popieranie fluorkowania.

W wywiadzie udzielonym 5 grudnia 1999 r. pismu The Tribune w Arizonie stwierdził:

„Występując jako szef wydziału prewencji dentystycznej powiedziałem, że nieświadomie wprowadziłem w błąd moich kolegów i studentów.

W ciągu minionych 15 lat odmawiałem przestudiowania toksykologicznych informacji dostępnych dla każdego.

Zatruwanie naszych dzieci było jak najdalsze od moich intencji”.

Zdaniem dr Limebacka „dzieci poniżej trzech lat nigdy nie powinny używać pasty do zębów z fluorkiem.

Natomiast do odżywek dla niemowląt nigdy, w żadnych warunkach, nie wolno dodawać (fluorkowanej) wody z kranu w Toronto ! Nigdy !”

W decyzji dr Limebacka odegrał rolę eksperyment z udziałem dwóch największych miast w Kanadzie.

„Tutaj, w Toronto – powiedział on – od 36 lat dodajemy fluorku do wody.

Mimo to w Vancouver, gdzie nigdy nie było fluoryzacji, próchnica zębów jest mniej rozpowszechniona niż w Toronto!”

29 czerwca 2000 r. Amerykański Związek Dentystów (ADA) wydał oświadczenie odnośnie efektywności i bezpieczeństwa fluoryzacji wody:

„Od przeszło 40 lat Amerykański Związek Dentystów popiera fluoryzację publicznych zasobów wody jako bezpieczną i skuteczną w zapobieganiu próchnicy zębów…

Niestety, mimo przytłaczających dowodów bezpieczeństwa i efektywności fluoryzacji, ponad 100 milionów Amerykanów ciągle jeszcze nie może korzystać z fluorkowanej wody.

ADA, wspólnie ze stanowymi i lokalnymi organizacjami dentystów, kontynuuje współpracę z federalnymi, stanowymi i lokalnymi agencjami w celu zwiększenia liczby miejscowości ciągnących korzyści z fluorkowania publicznych zasobów wody”.
*

Widzimy więc, jak w rzeczywistości skomplikowana i pełna sprzeczności może być pozornie prosta i niemal dla wszystkich ewidentna sprawa, taka jak używanie fluorku.

Jednak to co dotychczas opisaliśmy jest tylko wstępem i w porównaniu z ciągiem dalszym okaże się czymś zupełnie błahym.

Wiemy już, że używanie fluorku nie jest bezpieczne, ale czy jest efektywne?

A jeśli się okaże, że nie jest on efektywny – i nie jest bezpieczny -, to w takim razie czego szuka w naszej wodzie, w naszych pastach do zębów i w naszych organizmach?

Odpowiedź na to pytanie jest tak zdumiewająca, że nigdy bym w to nie uwierzył, gdybym nie zobaczył dowodów na własne oczy.

Źródło: http://www.prisonplanet.pl/nauka_i_technologia/spozywanie_fluoru,p1037433938

————————-

inne zrodlo: (usuniete z internetu – cenzura)

Gdyby ktos powiedział nam, że regularnie spożywamy substancję bardziej trującą od ołowiu, która powoduje odwapnienie kości, raka, wiele innych chorób oraz jest głównym składnikiem leków psychotropowych, prawdopodobnie bylibysmy więcej niż zaniepokojeni. Zdaniem niektórych lekarzy na podobne niebezpiecze?stwo narażone są miliony ludzi (zwierząt i roślin też) na całym świecie. Cóż to za tajemnicza substancja? Chodzi o fluor dodawany do wody pitnej.

Wielu ludzi po raz pierwszyzetkneło się z fluorem w latach 50. Wtedy właśniezaczęto dodawać go do pasty do zębów co miało zapobiec nieprzyjemnym wizytom u dentysty. mało kto jednak wie, że substancja ta była wykorzystywana juz wcześniej, jednak w zupełnie innym celu.

UPADEK PRAWDY
Fluor istotnie wzmacnia szkliwo zębów, lecz jest także wysoce trujący i może powodowac szereg chorób somatycznych i psychicznych. Opublikowane niedawno badania wykazały, że fluor dodawany do wody może spowodować powazne zaburzenia natury genetycznej.

Od czasów II wojny światowej nie przeprowadzono jednak dokładnych bada? nad szkodliwością fluoru. wielu specjalistów zdecydowanie protestuje przeciwko dodawaniu go do wody. Zwracają oni uwagę na fakt, że substancja ta była po raz pierwszy na masową skalę uzywana przez nazistów. Podczas II wojny światowej, setki tysięcy niewinnych ludzi trafiły do niemieckich obozów koncentracyjnych. Hitlerowska machina zagłady wymagała znalezienia łatwego sposobu, który umożliwiałby całkowite kontrolowanie zachowania więźniów, żyjących w pełnej świadomości, że są skazani na śmierć.

PRANIE MÓZGU

Juz dawno wiadomo było, że często podawane, nawet bardzo niewielkie dawki fluoru wpływają na działanie mózgu i sprawiają, że podtruci nim ludzie sa bardziej ulegli i podatni na manipulację. Znając te specyficzne właściwości substancji, zarówno niemieccy, jak i rosyjscy komendanci obozów koncentracyjnych dodawali fluor do wody pitnej.

Wpływ fluoryzowanej wody na psychikę zrobił naprawde wielkie wrażenie na oficerach wywiadu niemieckiego i rosyjskiego. Substancja została uznana za idealne narzędzie do sprawowania kontroli nad podbitymi narodami. Wobec rychłego zwyciestwa, którego spodziewali się Niemcy, firmie I.G Farben z Frankfurtu, znaczącego producentowi substancji chemicznych, zlecono masową produkcję fluoru dla obozów śmierci oraz innych, równie zbrodniczych celów.

KONTROLA UMYS?ÓW

Zaraz po zako?czeniu wojny władze ameryka?skie wysłały do Niemiec Charlesa Eliota perkinsa – chemika, patologa i fizjologa – żeby zbadał opracowane przez nazistów metody kontroli umysłów z wykorzystaniem fluoru. ?ledzctwo Perkinsa przyniosło szokujące rezultaty. Według jego raportu „po tym, jak naziści wkroczyli do Polski, sztaby generalne Niemiec i rosji wymieniały się rozmaitymi pomysłami naukowymi i militarnymi (…). bolszewicy uznali system masowej kontroli poprzez dodawanie leków do wody jako idealnie nadający się do realizacji planów skomunizowania świata (…)”. perkins w swoim raporcie nie wspomniał o bezpośrednim udziale wywiadu alianckiego o bezposrednim udziale wywiadu alianckiego w projekcie globalnej kontroli ludzkich umysłów. Jeśli jednak bliżej przyjrzeć się działalności I.G. Farben, na jaw wychodzą pewne zastanawiające powiązania niemieckiej firmy z zachodnim kapitałem.

POPARCIE ZACHODU

Okres rozkwitu I.G. Farben przypada na lata 20. Firma nawiązała wtedy współpracę z takimi ameryka?skimi koncernami jak przedsięmbiorstwo samochodowe Forda, general Electrics i Standard Oil, należąca do Rockefellerów.

Współpraca ta utrzymywała się w latach 30. i nie przerwał jej nawet wybuch wojny. Co ciekawe, żadna fabryka należąca do I.G. Farben nie została zbombardowana, nie ucierpiała od sabotażu anie nie uległa zniszczeniu w wyniku działa? wojennych. Badacz i pisarz Ian E. Stephens twierdzi, że osoby wysoko postawione w rządzie ameryka?skimwydały dowódcom eskadr bombowych bezwzględny rozkaz oszczędzania budynków. Jaki mógł być tego powód?

Od czasu ameryka?skiego Wielkiego Kryzysu lat 30., Fundacja Rockefellera i rodzina Fordów publicznie popierały politykę zmierzającą do ograniczenia przyrostu naturalnego w USA. Wiadomo też, że wiele bardzo wpływowych osobistości ze środowiska biznesu i przemysłu Stanów Zjednoczonych przed i po wojnie zainwestowało znaczną ilosć pieniędzy w projekty I.G.Farben. Wśród nich była rodzina Mellonów.

W 1913 roku Mellonowie założyli specjalną fundację sponsorująca projekty, które miały przyczynić się do rozwoju nauki i technologii. To właśnie w fifansowanym przez nich instytucie badawczym odkryto, że fluor „w nadzwyczajny sposób przyczynia się do ochrony zębów”.

KORZY?CI FINANSOWE

Dziwnym zbiegiem okoliczności rodzina Mellonów założyła również Ameryka?skie Przedsiembiorstwo Aluminiowe (ALCOA). Fluor jest wysoce toksycznym produktem ubocznym produkcji aluminium (jak również wielu innych procesów przemysłowych), a ALCOA było często – i z powodzeniem – oskarżane o zatruwanie bydła, upraw i rzek. Bezpieczne pozbywanie się odpadów okazało się drogie, konieczne więc było wymyslenie innego sposobu wyeliminowania dodatkowych kosztów.

ALCOA i inne zakłady produkujące fluorsfinansowały badania, które wykazały, że małe ilości tej substancji nie są szkodliwe dla zdrowia. Co więcej, okazało się, że fluor zmniejsza ryzyko próchnicy. Odkrywcy nowej, rewolucyjnej metody ochrony zębów przedstawili opinii publicznej korzyści płynące z zastosowania fluoru, całkowicie pomijając skutki odkładania się tej trującej substancji w organizmie.

BADANIA SELEKTYWNE

Naukowcy pracujący dla Ameryka?skiego Stowarzyszenia Stomatologicznego, w imieniu ALCOA kontynuowali promocję fluoru, mimo iż doskonale wiedzieli, w jaki sposób używali go Niemcy i Rosjanie. Chociaż wielu naukowców i organizacji polemizowało z postulatami pro-fluorowego lobby, opinia publiczna z otwartymi ramionami przyjęła nowy środek ochrony zębów.

Ku przerażeniu tych specjalistów, którzy kwestionowali przypisywane fluorowi wartości lecznicze, Ameryka?skie Stowarzyszenie Stomatologiczne rozpoczęło kampanię promocyjną. Poparcie udzielone przez Ameryka?ską Publiczną Służbę Zdrowia (USPHS) wzmogło zaufanie społecze?stwa do nowego cudownego leku i w latach 40. kilka miast w Stanach Zjednoczonych rozpoczeło fluoryzacje wody. Popularyzatorzy otrzymali akceptację wielu pa?stwowych instytucji, które całkowicie bezkrytycznie poparły ich koncepcję, a narodowa kampania na rzecz fluoryzacji wody rozpoczęła się na dobre.

W?TPLIWO?CI MEDYCZNE

Od ko?ca lat 50. USPHS wydało na promocję fluoru miliony dolarów, pochodzące z kieszeni ameryka?skich podatników, a organizacje w wileu innych krajach wkrótce poszły ich śladem. Fluoryzację zaczeto stosować m.in. w Wilekiej Brytanii oraz w pa?stwach komunistycznych. Jednak większość krajów zachodnioeuropejskich odmówiła fluoryzacji, a inne prędko się z niej wycofały w związku ze złymi skutkami zdrowotnymi i ogólna nieefektywnością programu.

Panuje powszechne przekonanie, że kuracja fluorem jest skuteczna przez całe życie, jednak badania wykazują, że działanie ochronne ustaje w wieku około 20 lat. Co więcej, niektórzy lekarze i stomatolodzy twierdzą, że nie ma jakichkolwiek dowodów zbawiennego wpływu fluoru na zęby.

Ameryka?ski narodowy Instytut Bada? Stomatologicznych z konsternacją przyjął niezależna analize swego raportu z bada?, którymi objeto 39107 dzieci. Wykazała ona, że właściwie nie ma różnicy między liczbą ubytków w zębach dzieci pochodzących z regionów fluoryzowanych i niefluoryzowanych.

Czemu więc służy dodawanie fluoru do wody? jego szkodliwość jest szeroko znana, a ostatnio ujawnione dokumenty potwierdzają, że dowództwoarmii amerykanskiej już w 1944r. było świadome zgubnych skutków oddziaływania na ludzki mózg.

DOSTęPNE NA RECEPTę

Od czasów II wojny światowej produkcja i handel lekami psychotropowymi, od łagodnych środków uspokajających po bardzo silne lekarstwa wpływające na zmiane osobowości, stały się gałęzią przemysłu wartą miliony dolarów.

Kilkadziesiąt środków uspokajających, obecnie znajdujących się na rynku farmaceutycznym, zawiera fluor, który w znacznym stopniu wzmacnia działanie innych substancji. w wyniku dodania fluoru niezwykle popularnego środka uspokajającego – Valium – powstał nowy, dużo silniejszy środek, Rohypnol. Oba te środki, jak i szereg podobnyych, sa produkowane przez Roche Products, przedsiembiorstwo kontrolowane przez I.G. Farben. Stelazinum – niezwykle silny środek uspokajający z fluorem – jest szeroko używany w domach opieki oraz szpitalach psychiatrycznych na całym świecie.

Im więcej znanych jest faktów na temat fluoryzacji wody, tym bardziej niespokojna zdaje sie być opinia publiczna. Zwolennicy fluoryzacji przytaczają setki dowodów na zbawiennie działanie fluoru na zęby, jednak stowarzyszenie naukowców przy ameryka?skiej Agencji Ochrony ?rodowiska wskazuje na rozmyslne zatajanie powaznego ryzyka związanego ze stosowaniem tej substancji. Zdaniem przedstawicieli agencji, naukowcy, którzy mają odwagę o tym mówicm są oczerniani, a nawet zwalniani z pracy.

MęTNA WODA

Dla większości dentystów fluoryzacja jest cudownym środekim, który przeciwdziała skutkom niedostatecznej higieny jamy ustnej i problemom dietetycznym. Dla innych jest ona cyniczną metodą sterowania zachowaniem ludzi albo stanowiświadectwo oficjalnego przyzwolenia na czerpanie zysków z toksycznych odpadów. Wielu po prostu uważa, że fluoryzacja to przymusowe podawanie leku na masową skalę. To, że urzędnicy odpowiedzialni za ochronę zdrowia zaprzeczają istnieniu jakiegokolwiek ryzyka, wzbudza poważne podejrzenia, że fluoryzacja jest formą kontrolowania społecze?stwa. Należy pamiętać o niektóerzych faktach z historii na przykład o tym, ze fluor był wykorzystywany do zbrodniczych celów przez najbardziej krwawe rezimy naszego stulecia.

FAKTY

OFICJALE PRZYZNANIE SIę
W 1996 roku 10 letni Kevin Isaacs otrzymał 1000 funtów odszkodowania od koncernu Colgate-Palmolive – znanego producenta pasty do zębów. U Kevina stwierdzono fluorozę – zatrucie fluorem, spowodowane nadmiarnym stosowaniem tej sybstancji. Zęby chłopca stały się chropowate i łamliwe, ponadto pojawiły się na nich plamy.
W ciągu ostatnich 5 lat 300 rodzin z Wielkiej Brytanii wytoczyło sprawy wytwórcom produktów fluoryzowanych żądając rekompensaty za poniesione szkody. Pomimo pietrzących się dowodów, Brytyjskie Towarzystwo Medyczne (BMA) trwa na stanowisku, że dodawanie fluoru do wody i do produktów stomatologicznych nie jest szkodliwe. BMA zamierza zwiększyć nacisk na rząd brytyjski aby ten przekonał więcej przedsiembiorstw wodociągowych do dodawania fluoru do wody. Taka polityka kłóci się z opinią ekspertów, którzy zwracają uwagę na szkodliwość tej substancji.

FAKTY ZWI?ZANE Z FLUOREM
– fluor jest bardziej trujący niż ołów, którego zawartość w wodzie pitnej nie powinna przekraczać 0,5 części na milion. Poziom fluoru w naszej domowej wodzie wynosi 1,5 części na milion.
– Raport opublikowany przez Międzynarodowy Uniwersytet na Florydzie stwierdza: „roztwór fluorku potasu o stężeniu 0,45 ppm wystarczy do znacznego spowolnienia reakcji sensorycznych i umysłowych”.
– Na Sycylii stwierdzono związek pomiędzy bardzo wysokim stopniem fluoryzowaniem wody a złym stanem mieszka?ców.
– W olsce największe stężenie fluoru w wodzie pitnej zanotowano w woj. gda?skim
– Ameryka?ski Instytut Leków i ?ywności uważa fluor za lek, którego skuteczność i nieodliwość nie została wystarczająco udowodniona a różnica między dawką toksyczną a profilaktyczną jest bardzo mała.