Tagi

, , , ,

  •  

    Afera Info w Rzadzie Donalda Tusa (1/3 czlonków rządu należy do Opus Dei)

    Rząd Donalda Tuska : MSWiA złodziej Andrzej Machnacz (byly agent spec służb)

     

    „Wprost” ujawnia kulisy infoafery

     

​Główny bohater infoafery były szef Centrum Projektów Informatycznych w MSWiA Andrzej Machnacz

przywiązywał dużą wagę do zasad konspiracji” – pisze „Wprost”. Tygodnik w najnowszym wydaniu ujawnia, jak powstawały fundusze korupcyjne do opłacania Andrzeja M.

 

Mało kto zwrócił uwage że w MSWiA pracuja członkowie sekty Opus Dei – tej samej do ktorej naleza zlodzieje z afer 1989-2014 (np Plichta Amber Gold)

Czytaj więcej na http://fakty.interia.pl/raport-wielka-afera-korupcyjna/aktualnosci/news-wprost-ujawnia-kulisy-infoafery,nId,1088335?utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=chrome

 

Andrzej M. miał opracować specjalny system pseudonimów, jaki zalecał używać swoim współpracownikom do prowadzenia rozmów. Ich wykaz znajduje się w aktach śledztwa. We „Wproście” czytamy między innymi:

„O sobie (Andrzej M. – przyp. red.) nakazuje mówić: dyrektor, dyrektorek, prezes, doktorek, doktor. O jednym z koncernów informatycznych można było mówić i pisać w korespondencji elektronicznej jako „I Być Może”. To twórcze rozwinięcie nazwy tego koncernu. Oskarżony o wręczanie łapówek wiceprezes Netline Janusz J. to Misiu lub J23″.

 

REKLAMA

 
 

Płacić mieli też dyrektorzy handlowi koncernów IBM i HP

Tygodnik podkreśla, że Andrzej M. „wpadł banalnie”. Na początku łapówki były wpłacane na konto ojca i matki Andrzeja M. bezpośrednio w jednym z banków przy Galerii Mokotów. Praktycznie takie wpłaty bezpośrednio w okienku nie pozostawiały śladów. Ale szef CPI zażyczył sobie, żeby wiceprezes Netline wpłacał mu pieniądze przez wpłatomat. Wpłaty te – w sumie nieco ponad 200.000 zł – szybko namierzyło CBA (bo już wtedy interesowało się stanem posiadania Andrzeja M. ). Agenci zwrócili się do banku o udostępnienie monitoringu z konkretnych dni i godzin. I nie było wątpliwości, że banknoty wkładał do maszyny wiceprezes Netline. Po zatrzymaniu Janusz J. pewnie po raz drugi zaskoczył śledczych. Zaczął opowiadać, ile jeszcze zapłacił łapówkarzowi z MSW – w sumie uzbierało się tego ponad 1 mln zł-pisze „Wprost”.

Tygodnik wskazuje, że według informacji prokuratury i CBA płacić mieli też dyrektorzy handlowi koncernów IBM i HP. Wiadomo też, że pieniądze te nie pochodziły z kasy tych koncernów. Przynajmniej bezpośrednio. Więc jak? Odpowiedź na to pytanie znajduje się w aktach sprawy. Jedna z dróg pozyskiwania kasy na łapówki miała wyglądać tak. IBM ma dostarczyć sprzęt informatyczny do dużego projektu, który zamawia CPI. Szef sprzedaży koncernu Marcin F. zwraca się do firmy, z którą na stałe współpracuje z pytaniem, czy wykona to zamówienie. Firma odpowiada: za 500.000 zł (to rynkowa kwota z wysoką marżą). Szef sprzedaży proponuje kwotę wyższą … 1.500.000 zł. Odpowiedź firmy jest oczywiście twierdząca. Ale firma nie zarobi więcej.

Sprawę „wielkiej afery” bada prokuratura

Przypomnijmy, że ws. korupcji m.in. w Centrum Projektów Informatycznych b. MSWiA prokuratura postawiła 27 zarzutów 22 osobom, wśród nich b. wiceszefowi MSWiA, wiceszefowi GUS, urzędniczce z MSZ i przedstawicielom firm informatycznych. Trzy osoby aresztowano.

Od 2011 r., od kiedy prokuratura i CBA prowadzą śledztwo dotyczące korupcji przy przetargach w CPI i Komendzie Głównej Policji oraz prania pieniędzy pochodzących z łapówek, zarzuty usłyszało 38 osób. W toku postępowania zebrano też dowody przestępstw związanych z zamówieniami także w innych instytucjach, w tym MSZ i GUS. Wśród zatrzymanych są przedstawiciele firm informatycznych i osoby, które pełniły funkcje publiczne. Zdaniem szefa CBA Pawła Wojtunika sprawa jest jedną z największych prowadzonych przezBiuro.

Do pierwszych zatrzymań doszło w październiku 2011 r. Aresztowano wtedy b. dyrektora CPI Andrzeja M., jego żonę oraz szefa jednej z firm Janusza J. podejrzanego o wręczenie łapówki za wygraną w przetargu dotyczącym informatyzacji. W toku postępowania zarzuty usłyszeli też inni pracownicy CPI, członek rodziny M., a w styczniu 2012 r. aresztowano dwóch b. dyrektorów sprzedaży z koncernów IBM i HP.

Czytaj więcej na http://fakty.interia.pl/raport-wielka-afera-korupcyjna/aktualnosci/news-wprost-ujawnia-kulisy-infoafery,nId,1088335?utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=chrome

 

——————————————-

 


  • NaTemat.pl
     •
  • Pieniądze •
  • Największa afera korupcyjna III RP. Zobacz, kto i za ile przekupywał urzędników

Największa afera korupcyjna III RP. Zobacz, kto i za ile przekupywał urzędników

Co najmniej 38 podejrzanych, 21 zatrzymanych i największa udowodniona łapówka w historii III RP – to zaledwie wierzchołek tzw. infoafery, czyli procederu ustawiania przetargów na informatyzację instytucji publicznych. Chociaż sprawa właściwie dopiero zaczyna się rozwijać, już padają w niej ogromne kwoty i nazwiska wysoko postawionych urzędników. Kto na tym zyskał, a ile my straciliśmy?

Centralne Biuro Antykorupcyjne ostatnio było tak popularne za czasów Mariusza Kamińskiego i to niekoniecznie w pozytywnym kontekście. Dzisiaj szef CBA Paweł Wojtunik jest tym, który zamiast Donalda Tuska „wypala gorącym żelazem korupcjęgdziekolwiek się pojawi” (to właśnie premier obiecywał przed wyborami w 2007 roku). Najważniejszym projektem, który prowadzą ludzie Wojtunika jest gigantyczne śledztwo w sprawie, którą nazywa się „infoaferą” lub „e-aferą”.

Od 2011 roku policja i CBA zatrzymały 21 osób, co najmniej 38 jest podejrzanych. Jednak pewne jest, że to nie koniec zatrzymań. Wojtunik mówił w TVN24, że jego ludzie badają ponad 100 przetargów, w których mogło dochodzić do nieprawidłowości, w tym korupcji. Zaznaczał, że wiele podejrzanych zachowań pojawia się na styku instytucji publicznych z firmami sektora informatycznego.

Bo też tam przewijają się gigantyczne pieniądze. Tylko w 2011 roku na informatyzację urzędów i służb państwa wydano ok. 3,5 mld zł. Duża część tych pieniędzy pochodzi z budżetu Unii Europejskiej, co każe się zastanowić, czy nie powtórzy się scenariusz z sektora budowlanego. Kilka miesięcy temu, kiedy odkryto zmowę cenową między firmami budującymi drogi, Unia zawiesiła część środków przyznanych Polsce. Dopiero po interwencji ministrów Bieńkowskiej i Nowaka pieniądze odblokowano.

Na razie nie ma reakcji Komisji Europejskiej, ale intensywnie działają prokuratura i CBA. W tej chwili wydaje się, że centrum korupcyjnej sieci jest Janusz J., były wiceprezes Netline Group z Wrocławia. Biznesmen miał skorumpować urzędników Centrum Projektów Informatycznych byłego Ministerstwa Spraw Zagranicznych, urzędniczkę Ministerstwa Spraw Zagranicznych i wiceprezesa Głównego Urzędu Statystycznego.

Po stronie urzędników ważną rolę ogrywał Andrzej M., były szef Centrum Projektów Informatycznych MSWiA. On i jego współpracownicy, którzy organizowali przetargi warte 1,5 mld zł, mieli przyjąć 4 mln zł. To największa udowodniona dotąd łapówka w historii III RP. Dzięki temu firma z Wrocławia w krótkim czasie zwiększyła obroty do 100 mln zł, a spory udział w tym miały kontrakty z instytucjami publicznymi. M. miał brać łapówki w różnych formach: 720 tys. zł w gotówce, motocykl, dobrej klasy SUV, kino domowe i wycieczka zagraniczna.

Jednak według CBA nie tyko Netline korumpowała urzędników. Już wcześniej zatrzymano menadżerów z polskich filii koncernów IBM i HP. W firmach miały istnieć specjalne fundusze na łapówki. Tworzono je wystawiając zawyżone faktury i odbierając część pieniędzy z powrotem.

Ale nie tylko w dawnym MSWiA dochodziło do przekrętów. Zarzuty usłyszała też Monika F., prywatnie partnerka Janusza J., która miała przyjąć pieniądze za ustawienie przetargu na obsługę polskiej prezydencji w Unii Europejskiej w 2011 roku. To zlecenie za 34 mln zł. W sprawę zamieszana jest też Małgorzata Kałużyńska, szefowa departamentu ekonomicznego MSZ. Kobieta miała być w związku z dyrektorem w spółce Cam Media. To ona, obok Netline, tworzyła konsorcjum, które wygrało przetarg.

Kolejne podejrzane miejsce to Centrum Systemów Informacyjnych Ochrony Zdrowia, gdzie prowadzono przetarg wart 712 mln zł. Zgodnie z ustaleniami śledczych państwo poniosło straty w wysokości 1,8 mln zł.

Obok byłego wiceszefa MSWiA Witolda D., najwyższym funkcją zatrzymanym urzędnikiem jest były wiceprezes GUS Krzysztof K. W tej instytucji ogromne pieniądze przewinęły się przy okazji ostatniego spisu powszechnego.

Co gorsza, coraz częściej mówi się, że korupcja nie jest domeną tylko przemysłu informatycznego. Prawdziwą stajnią Augiasza ma być budowa dróg, na które wydaje się nieporównywalnie więcej pieniędzy niż na informatyzację. 

——-

 

CBA określa przestępczy układ wokół rządowych zamówień informatycznych mianem „największej afery korupcyjnej w historii Polski”. Nie bez powodu, bo skala „infoafery” była ogromna. Jak pisze dziś „Rzeczpospolita”, międzynarodowe firmy informatyczne stworzyły system korumpowania urzędników, a – jak mówią funkcjonariusze CBA – wiedzieli o tym wszyscy, także szefowie tych spółek. 

„Rozszyfrowany przez CBA układ był bezwzględny. Urzędnicy, którzy nie chcieli się dać skorumpować, byli degradowani. A potem pod byle pretekstem usuwani z dotychczasowej pracy. Dziś niektórzy z tych urzędników są świadkami prokuratury i CBA” – donosi dziennik.

Zatrzymania, o których słyszeliśmy w ostatnich dniach, to dopiero początek. CBA szykuje już kolejne. „Akcja zachwieje światem politycznym i koncernami informatycznymi. Rozwikłujemy powiązania między ludźmi służb specjalnych, koncernami i urzędnikami” – przekonuje informator „Rz”. 

O kulisach ustawiania przetargów informatycznych opowiadał w rozmowie z naTemat wysoko postawiony manager z branży IT. „W praktyce wygląda to tak, że te przetargi są tak specyficzne, że realnie mogą wziąć w nich udział i wygrać 2-3 firmy, zazwyczaj te same” – mówił.