Tagi

, , , ,

Opus Dei tworzy restrykcyjne prawo aborcyjne dla Polek po przejęciu władzy w Polsce w 1989 roku.

Po 1989 roku Opus Dei obsadzilo swoimi czlonkami 1/3 sejmu, kolejne rządy, urzędy panstwowe,

takze Komisje Kodyfikacyjną, ktora ma za zadanie tworzenie nowego prawa – prawa Opus Dei.

Czlonkowie Opus Dei stworzyli restrykcyjne prawo karzace kobiety wiezieniem za aborcje.

Nie wolno usuwac np plodow  dzieci uposledzonych genetycznie – efekt szczepionek, takze in-vitro.

Szczepionki powodujace uposledzenia to produkt koncernow farmaceutycznych ktorych wlascicielami sa czlonkowie Opus Dei. Np firma Merck – powstala w 32 roku, dokonywala eksperymentow medycznych na jencach obozow koncentracyjnych w latach 39-47. Po wojnie firma zostala przeniesiona do USA . Ewakuacje nazistow do Brazylii, Argentyny, Chile oraz do USA wraz z niemieckimi firmami i niemiecka technologia organizowalo wlasnie Opus Dei.

Zatem to Opus Dei powoduje uposledzenia przy uzyciu szczepionek – szczepionki sa zamawiane z publicznych pieniedzy. Opus Dei tworzy tez fundacje ktore zajmuja sie opieka nad uposledzonymi. Podwojny zysk: za szczepionki dla koncernow farmaceutycznych nalezacych do Opus Dei  i za rehabilitacje dla fundacji Opus Dei.

————————————————————————————————————————————————————

Podejrzenia o związki z Opus Dei, wiceminister piszący książkę z abp. Hoserem. Autorzy pomysłu ws. aborcji pod lupą

Trzech członków Komisji Kodyfikacyjnej, która zgłosiła kontrowersyjny projekt zaostrzenia kar za aborcję, łączy to, że dawali wykłady na zaproszenie młodzieżowych ośrodków Opus Dei. Choć to nie dowód, że konsultowali z katolicką organizacją propozycje zmian w kodeksie karnym, fakt ten jeszcze jeszcze dodaje wątpliwości, co do ich motywów i intencji. Tak jak ten, że wiceminister sprawiedliwości, który w komisji gra pierwsze skrzypce, opublikował wywiad rzekę z arcybiskupem Hoserem i jest członkiem zespołu ekspertów Episkopatu ds. bioetycznych.

Nazwa Opus Dei po raz pierwszy pojawiła się w kontekście prac Komisji Kodyfikacyjnej, po tym jak prof. Lech Gardocki na łamach „Dziennika Gazety Prawnej” napisał o kulisach projektowania zmian w kodeksie karnym (zakładają m.in. zaostrzenie kar za aborcję). Gdy dostał na maila tekst propozycji zmian, zauważył, że w rubryce z adresatami widnieje także adres opusdei@interia.pl. 


„Ten drugi adres lekko mnie zszokował. Dlaczego, zdałem sobie pytanie, ta znana organizacja, a nie np. wydziały prawa lub sądy, ma znać projekt zmian k.k.? Zawsze wyśmiewałem się ze spiskowych teorii dziejów. Ale tu moje przekonania uległy pewnemu zachwianiu” – relacjonuje.

Ministerstwo sprawiedliwości szybko opublikowało sprostowanie. Wynika z niego, że opusdei@interia.pl to prywatny adres sekretarz komisji Beaty Wiraszki-Berezy, „a tym samym nie jest to mail instytucjonalny ani nie jest powiązany z żadną organizacją społeczną, która posługuje się zbieżną nazwą”.

W gościach u Opus Dei
Taka argumentacja nie wszystkich jednak przekonuje. Janusz Palikot oburzył się, że w tak ważne sprawie komisja zwróciła się o opinię do Opus Dei, czyli „do wywiadu państwa Watykan”. Z kolei karnistka prof. Monika Płatek stwierdziła, że zmierzamy „w kierunku państwa totalitarnego i teokratycznego”.

Dziś pojawiły się kolejne znaki zapytania. Ewa Siedlecka z „Gazety Wyborczej” napisała, że „można doszukać się innych związków komisji z Opus Dei”. Chodzi o to, że jej przewodniczący prof. Andrzej Zoll, wiceprzewodniczący prof. Włodzimierz Wróbel i członek Michał Królikowski (wiceminister sprawiedliwości) brali udział w spotkaniach organizowanych przez młodzieżowe ośrodki Opus Dei.

I rzeczywiście: na przykład prof. Zoll dwa lata temu uczestniczył w letnim kursie organizowanym przez Ośrodek Akademicki Przy Filtrowej w Warszawie. W internetowym zaproszeniu wśród tematów spotkania wymieniono: „istnienie Boga, istnienie zła i cierpienia w świecie, antropologia, seksualność człowieka, wizja rodziny, równouprawnienie kobiet i mężczyzn”. Przy innych okazjach profesor gościł też w krakowskich ośrodkach Opus Dei: „Skała” i „Barbakan” (pisała o tym „Gazeta Krakowska”).

Przyjąć zaproszenie to nie grzech
Pytanie, czy można to łączyć z niefortunnym adresem mailowym sekretarz komisji? Jak przekonuje w rozmowie z naTemat dr Adam Bodnar, prawnik z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, niekoniecznie. – Byłbym daleki od stwierdzenia, że projekt był konsultowany z Opus Dei. Ministerstwo Sprawiedliwości wyjaśniło potem, że adres należy do sekretarza komisji, który ma rolę wtórną w stosunku do członków komisji. Oczywiście można się zastanawiać, czy to nie jest nierozsądne, że sekretarz używa takiego adresu mailowego, ale przecież każdy z nas mógłby sobie założyć konto internetowe w serwisie interia.pl o dowolnej nazwie. Nie przesadzałbym więc tutaj – komentuje.

Jego zdaniem na podobnej zasadzie trudno mówić o związkach prof. Zolla i innych ekspertów z Opus Dei. – To trochę jest tak, że zawsze pojawia się pytanie, czy zaproszenie na takie spotkanie przyjąć, a z drugiej strony trudno odmówić. Z tego też nie wyciągałbym zbyt daleko idących wniosków. To nie świadczy o przynależności danej osoby do tej organizacji. Gdybym dostał takie zaproszenie, w co raczej wątpię, to również bym je przyjął i po prostu potraktował jako wyzwanie intelektualne – podkreśla.

Samego profesora o Opus Dei nie udało się zapytać. Nie odebrał telefonu.

Ekspert ministerstwa czy Episkopatu
O ile jednak nie ma podstaw, by rysować powiązania między członkami Komisji Kodyfikacyjnej i katolicką organizacją, o tyle aktualne jest pytanie o ich afiliacje ideologiczne i o to, jaki wpływ mają na zgłaszane propozycje zmian w prawie. Tutaj dr. Bodnara oburza przede wszystkim przypadek wiceministra sprawiedliwości i członka komisji Michała Królikowskiego, który właśnie opublikował wywiad rzekę z arcybiskupem Hoserem.

– Profesor Królikowski prawdopodobnie będzie mówił, że robi to jako naukowiec, ale w tym momencie, kiedy pełni funkcję publiczną, powinien się moim zdaniem ograniczyć z manifestowaniem swoich poglądów. W takich sytuacjach zaciera się rozdział Kościoła od państwa, co ma szczególne znaczenie w kontekście wpływu na proces legislacyjny, w tym poprzez nadzór nad Komisją Kodyfikacyjną Prawa Karnego. To oczywiście nie ma nic wspólnego ze światopoglądem, ale jeden z wiodących projektów min. Królikowskiego – projekt ustawy o tzw. zaburzonych więźniach nigdy formalnie nie stał się przedmiotem opinii powyższej Komisji. Było jedynie ciche poparcie przewodniczącego Komisji – prof. Zolla – zwraca uwagę ekspert.

Zaangażowanie Królikowskiego w sprawy kościelne ma też inne wymiary. Wiceminister, który w ramach Komisji Kodyfikacyjnej zgłasza propozycje dotyczące bioetyki, widnieje na liście ekspertów Konferencji Episkopatu Polski ds. bioetycznych. Są tam też m.in. ks. Franciszek Longchamps de Berier i sam arcybiskup Hoser.

– To jest skandal. Dopóki Królikowski czy prof. Zoll, który jest szefem Centrum Myśli im. Jana Pawła II i deklaruje przywiązanie do religii, nie próbowali wprowadzać do prawa nauczania biskupów, nie przeszkadzała mi ich działalność Ale teraz widać, że kierują się instrukcjami kościelnymi, a nie dobrem kobiet – komentuje dla naTemat Andrzej Rozenek, rzecznik Ruchu Palikota. – Jeżeli profesor Zoll, postać z takim dorobkiem naukowym, próbuje wprowadzić pojęcie dziecka poczętego, to sam sobie wystawia świadectwo i przekreśla wszystko, co do tej pory zrobił. Wstyd, że w działalności publicznej nie potrafi wiary i poglądów odłożyć na bok – dodaje.

Łagodniej sprawę ocenia Adam Bodnar. – Od członków komisji oczekiwałbym, że kierują się swoimi racjami prawniczymi. Członkowie Komisji Kodyfikacyjnej, tacy jak prof. Zoll, prof. Hofmański czy prof. Wróbel, to wybitni znawcy prawa, zasługujący na najwyższe honory naukowe, o najwyższych zawodowych kompetencjach. Oczywiście zawsze może się pojawić pytanie, czy kompetencje zawodowe nie są wykorzystywane do realizacji przekonań ideologicznych. Ale warto pamiętać, że nie da się tworzyć prawa w oderwaniu od poglądów na życie, funkcjonowanie społeczeństwa czy współczesnej rodziny – stwierdza.

Tusk wyklucza zmiany ws. aborcji

Propozycje Komisji Kodyfikacyjnej, które zmierzały do zaostrzenia przepisów ws. aborcji, nie będą wprowadzone w życie. Premier Donald Tusk powiedział dziś, że nie ma mowy o otwieraniu sporu aborcyjnego, dlatego ani rząd, ani żadna z partii koalicyjnych, nie podejmie jakiejkolwiek inicjatywy zmierzającej do zmiany prawa aborcyjnego.

źródło: TVN 24

CZYTAJ TAKŻE:

–—————–

zwykly tekst

Podejrzenia o związki z Opus Dei, wiceminister piszący książkę z abp. Hoserem. Autorzy pomysłu ws. aborcji pod lupą

Trzech członków Komisji Kodyfikacyjnej, która zgłosiła kontrowersyjny projekt zaostrzenia kar za aborcję, łączy to, że dawali wykłady na zaproszenie młodzieżowych ośrodków Opus Dei. Choć to nie dowód, że konsultowali z katolicką organizacją propozycje zmian w kodeksie karnym, fakt ten jeszcze jeszcze dodaje wątpliwości, co do ich motywów i intencji. Tak jak ten, że wiceminister sprawiedliwości, który w komisji gra pierwsze skrzypce, opublikował wywiad rzekę z arcybiskupem Hoserem i jest członkiem zespołu ekspertów Episkopatu ds. bioetycznych.

<span class=”tipsy-inner-header”>Malgorzata Danicka</span><br />ktos, kto popierał ustawę o psychuszkach, w trybie natychmiastowym przestaje „zasługiwać na najwyższe honory naukowe”<span>Paweł Krupa</span><br />nie za dużo książek w stylu Dona Browna? no litości, niedługo Assasins Creed trafi do podręczników historii. <span>Jacek Grzegorczyk</span><br />Pracy trzeba a nie nowych słowników. Głupcy…<span>Krzysiek Rodziński</span><br />Ciekawe jakie motywy i intencje w kwestii aborcji ma jedna z posłanek, która – jak to kiedyś zostało powiedziane i wcale nie ukarane – jest na liście płac przemysłu aborcyjnego?<span>Sergiusz Ziaja</span><br />czyli nie konsultowali sie z Opus Dei, tylko jakaś pani miała taki alias? w sumie mnie to przekonuje, bo byłoby to głupie, by Opus Dei miało adres na interii:) po Gowinie zostało pare osób z Opus Dei w ministerstwie, maja prawo tam pracować, głupia i sztuczna afera. szkoda na to czasu.<span class=”tipsy-inner-header”>Cezary Krysztopa</span><br />Stanisław Pięta: Nie wierzę w związki Andrzeja Zolla z Opus Dei. Zoll to lewicowo-liberalny intelektualista. Opus Dei to nie miejsce dla mięczaków.<br />

<br />

http://blogpublika.com/2013/12/18/stanislaw-pieta-o-andrzeju-zollu-opus-dei-nie-jest-dla-mieczakow/<span class=”tipsy-inner-header”>Dorota Kuthan</span><br />Dla mnie oburzające jest to, że urzędujacy wiceminister zadaje się tak blisko – wydał przeciez pochlebczy wywiad-rzekę z abpem Hoserem – z człowiekiem, na którym ciąży zarzut – na razie tylko moralny – ukrywania pedofilii w swojej diecezji. Jeśli ma czas na wywiad-rzekę, to może powinien zrezygnowa…<span class=”tipsy-inner-header”>Bartosz Orliński</span><br />”Podejrzenia o związki z Opus Dei” – widzę, że autor pozazdrościł popularności takim tytułom, jak „Fakt” czy „Super Express”, bo to jedynie tam się nadaje. Ale jaka dramaturgia!🙂 <br />

<br />

Na szczęście w Polsce mamy jeszcze wolność w wyrażaniu swoich poglądów i ku rozczarowaniu posłów TR nikt nie musi wyr…29 komentarzySkomentuj6 dni temu

Wiceminister sprawiedliwości Michał Królikowski to jeden z członków Komisji Kodyfikacyjnej, która przygotowała kontrowersyjną propozycję zaostrzenia przepisów ws. aborcji

Wiceminister sprawiedliwości Michał Królikowski to jeden z członków Komisji Kodyfikacyjnej, która przygotowała kontrowersyjną propozycję zaostrzenia przepisów ws. aborcji • Fot. Tomasz Fritz / Sławomir Kamiński / AG

Nazwa Opus Dei po raz pierwszy pojawiła się w kontekście prac Komisji Kodyfikacyjnej, po tym jak prof. Lech Gardocki na łamach „Dziennika Gazety Prawnej” napisał o kulisach projektowania zmian w kodeksie karnym (zakładają m.in. zaostrzenie kar za aborcję). Gdy dostał na maila tekst propozycji zmian, zauważył, że w rubryce z adresatami widnieje także adres opusdei@interia.pl.

„Ten drugi adres lekko mnie zszokował. Dlaczego, zdałem sobie pytanie, ta znana organizacja, a nie np. wydziały prawa lub sądy, ma znać projekt zmian k.k.? Zawsze wyśmiewałem się ze spiskowych teorii dziejów. Ale tu moje przekonania uległy pewnemu zachwianiu” – relacjonuje.

Ministerstwo sprawiedliwości szybko opublikowało sprostowanie. Wynika z niego, że opusdei@interia.pl to prywatny adres sekretarz komisji Beaty Wiraszki-Berezy, „a tym samym nie jest to mail instytucjonalny ani nie jest powiązany z żadną organizacją społeczną, która posługuje się zbieżną nazwą”.

W gościach u Opus Dei

Taka argumentacja nie wszystkich jednak przekonuje. Janusz Palikot oburzył się, że w tak ważne sprawie komisja zwróciła się o opinię do Opus Dei, czyli „do wywiadu państwa Watykan”. Z kolei karnistka prof. Monika Płatek stwierdziła, że zmierzamy „w kierunku państwa totalitarnego i teokratycznego”.

Dziś pojawiły się kolejne znaki zapytania. Ewa Siedlecka z „Gazety Wyborczej” napisała, że „można doszukać się innych związków komisji z Opus Dei”. Chodzi o to, że jej przewodniczący prof. Andrzej Zoll, wiceprzewodniczący prof. Włodzimierz Wróbel i członek Michał Królikowski (wiceminister sprawiedliwości) brali udział w spotkaniach organizowanych przez młodzieżowe ośrodki Opus Dei.

I rzeczywiście: na przykład prof. Zoll dwa lata temu uczestniczył w letnim kursie organizowanym przez Ośrodek Akademicki Przy Filtrowej w Warszawie. W internetowym zaproszeniu wśród tematów spotkania wymieniono: „istnienie Boga, istnienie zła i cierpienia w świecie, antropologia, seksualność człowieka, wizja rodziny, równouprawnienie kobiet i mężczyzn”. Przy innych okazjach profesor gościł też w krakowskich ośrodkach Opus Dei: „Skała” i „Barbakan” (pisała o tym „Gazeta Krakowska”).

Przyjąć zaproszenie to nie grzech

Pytanie, czy można to łączyć z niefortunnym adresem mailowym sekretarz komisji? Jak przekonuje w rozmowie z naTemat dr Adam Bodnar, prawnik z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, niekoniecznie. – Byłbym daleki od stwierdzenia, że projekt był konsultowany z Opus Dei. Ministerstwo Sprawiedliwości wyjaśniło potem, że adres należy do sekretarza komisji, który ma rolę wtórną w stosunku do członków komisji. Oczywiście można się zastanawiać, czy to nie jest nierozsądne, że sekretarz używa takiego adresu mailowego, ale przecież każdy z nas mógłby sobie założyć konto internetowe w serwisie interia.pl o dowolnej nazwie. Nie przesadzałbym więc tutaj – komentuje.

Jego zdaniem na podobnej zasadzie trudno mówić o związkach prof. Zolla i innych ekspertów z Opus Dei. – To trochę jest tak, że zawsze pojawia się pytanie, czy zaproszenie na takie spotkanie przyjąć, a z drugiej strony trudno odmówić. Z tego też nie wyciągałbym zbyt daleko idących wniosków. To nie świadczy o przynależności danej osoby do tej organizacji. Gdybym dostał takie zaproszenie, w co raczej wątpię, to również bym je przyjął i po prostu potraktował jako wyzwanie intelektualne – podkreśla.

Samego profesora o Opus Dei nie udało się zapytać. Nie odebrał telefonu.

Ekspert ministerstwa czy Episkopatu

O ile jednak nie ma podstaw, by rysować powiązania między członkami Komisji Kodyfikacyjnej i katolicką organizacją, o tyle aktualne jest pytanie o ich afiliacje ideologiczne i o to, jaki wpływ mają na zgłaszane propozycje zmian w prawie. Tutaj dr. Bodnara oburza przede wszystkim przypadek wiceministra sprawiedliwości i członka komisji Michała Królikowskiego, który właśnie opublikował wywiad rzekę z arcybiskupem Hoserem.

– Profesor Królikowski prawdopodobnie będzie mówił, że robi to jako naukowiec, ale w tym momencie, kiedy pełni funkcję publiczną, powinien się moim zdaniem ograniczyć z manifestowaniem swoich poglądów. W takich sytuacjach zaciera się rozdział Kościoła od państwa, co ma szczególne znaczenie w kontekście wpływu na proces legislacyjny, w tym poprzez nadzór nad Komisją Kodyfikacyjną Prawa Karnego. To oczywiście nie ma nic wspólnego ze światopoglądem, ale jeden z wiodących projektów min. Królikowskiego – projekt ustawy o tzw. zaburzonych więźniach nigdy formalnie nie stał się przedmiotem opinii powyższej Komisji. Było jedynie ciche poparcie przewodniczącego Komisji – prof. Zolla – zwraca uwagę ekspert.

Zaangażowanie Królikowskiego w sprawy kościelne ma też inne wymiary. Wiceminister, który w ramach Komisji Kodyfikacyjnej zgłasza propozycje dotyczące bioetyki, widnieje na liście ekspertów Konferencji Episkopatu Polski ds. bioetycznych. Są tam też m.in. ks. Franciszek Longchamps de Berier i sam arcybiskup Hoser.

– To jest skandal. Dopóki Królikowski czy prof. Zoll, który jest szefem Centrum Myśli im. Jana Pawła II i deklaruje przywiązanie do religii, nie próbowali wprowadzać do prawa nauczania biskupów, nie przeszkadzała mi ich działalność Ale teraz widać, że kierują się instrukcjami kościelnymi, a nie dobrem kobiet – komentuje dla naTemat Andrzej Rozenek, rzecznik Ruchu Palikota. – Jeżeli profesor Zoll, postać z takim dorobkiem naukowym, próbuje wprowadzić pojęcie dziecka poczętego, to sam sobie wystawia świadectwo i przekreśla wszystko, co do tej pory zrobił. Wstyd, że w działalności publicznej nie potrafi wiary i poglądów odłożyć na bok – dodaje.

Łagodniej sprawę ocenia Adam Bodnar. – Od członków komisji oczekiwałbym, że kierują się swoimi racjami prawniczymi. Członkowie Komisji Kodyfikacyjnej, tacy jak prof. Zoll, prof. Hofmański czy prof. Wróbel, to wybitni znawcy prawa, zasługujący na najwyższe honory naukowe, o najwyższych zawodowych kompetencjach. Oczywiście zawsze może się pojawić pytanie, czy kompetencje zawodowe nie są wykorzystywane do realizacji przekonań ideologicznych. Ale warto pamiętać, że nie da się tworzyć prawa w oderwaniu od poglądów na życie, funkcjonowanie społeczeństwa czy współczesnej rodziny – stwierdza.

Tusk wyklucza zmiany ws. aborcji

Propozycje Komisji Kodyfikacyjnej, które zmierzały do zaostrzenia przepisów ws. aborcji, nie będą wprowadzone w życie. Premier Donald Tusk powiedział dziś, że nie ma mowy o otwieraniu sporu aborcyjnego, dlatego ani rząd, ani żadna z partii koalicyjnych, nie podejmie jakiejkolwiek inicjatywy zmierzającej do zmiany prawa aborcyjnego.

źródło: TVN 24

CZYTAJ TAKŻE:

Ludzie Opus Dei. Dostaliśmy wyjątkowy dostęp do członków organizacji

Nowe, ostre i rygorystyczne przepisy aborcyjne? „To bełtanie ludziom w głowach”

http://natemat.pl/85633,podejrzenia-o-konsultacje-z-opus-dei-wiceminister-ktory-napisal-ksiazke-z-abp-hoserem