Afera gazowa – czyli Gudzowaty znów na scenie

Program „Superwizjer”, autorstwa Przemysława Wojciechowskiego,pojawił się 4 lutego w telewizji TVN24 nieprzypadkowo. Nieprzypadkowo właśnie w tym terminie – przed wyjazdem Donalda Tuska do Moskwy.

Inie chodzi w tym materiale tylko o sprawy kto i kiedy podpisywał umowy na dostawy gazu do Polski, siecią przesyłową z Ukrainy, ale dla porządku przypomnijmy;

W 2003 roku umowę na dostawę UZUPEŁNIAJĄCĄ – co warto zaznaczyć, tak zwaną spotową – podpisał Marek Kossowski, ówczesny szef PGNiG. Umowa trójstronna, pomiędzy PGNiG,Eural-Trans-Gas oraz ukraińską państwową firmą Naftohas Ukraina była uzupełnieniem umowy ramowej, podpisanej bezpośrednio z „Gazpromem”, za pośrednictwem spółki Gaz – Trading, udziałowca EuRoPol – Gaz. Umowa ta była gwarantowana przez znaną zachodnią firmę audytorską – a sam pośrednik był polecany przez zarówno przez Ukraińców – jak i „Gazprom”.Sprawa był czysta formalnie – nawet jeżeli do polskich służb dochodziły informacje, że nie wszyscy udziałowcy pośrednika są „pierwszej świeżości”.

 

Nad firmą Gaz – Trading panuje Aleksander Gudzowaty.Umowa spotowa z roku 2003 złamała monopol Gaz – Trading, który do tej pory miał wyłączność na kontakty z „Gazpromem”. I W tym czasie zaczęły się też problemy z rozliczeniami Gudzowatego z „Gazpromem”, w związku z zamianą szefa firmy, Rema Wiachiriewa na Aleksandra Millera. Ten zkolei już nie miał tak dobrego serca dla Gudzowatego – i pojawił się konflikt z rozliczeniami w EuRoPol Gazie – uderzający w interesy Gudzowatego.
Firma EuRoPol Gaz miała poważne problemy z rozliczeniem transakcji z „Gazpromem”, marży przesyłowych. Między innymi na tym tle również problemy miał Aleksander Gudzowaty – który praktycznie został odcięty od interesów gazowych – i procesował się długie lata z „Gazpromem” w sprawie rozliczeń transakcji dostaw gazu zażywność. Spór się zakończył pod koniec ubiegłego roku.

W listopadzie 2006 roku PGNiG, już pod rządami Prawa i Sprawiedliwości podpisało umową z następcą firmy Eural-Trans-Gas, firmą szwajcarską .Firma ta, to nic innego jak mutacja poprzedniej, z tym, że mająca lepiej zabezpieczone interesy finansowe.

Niektórzy komentatorzy twierdzą, że jest to rozgrywka polityczna, mająca na celu „szarpnięcie po raz kolejny Leszka Millera i Sojusz Lewicy Demokratycznej – a odbita fala ma uderzyć z kolej w Prawo i Sprawiedliwość.

Dziennikarze TVN pracowali nad materiałem dwa lata i dopiero teraz ujawnili swoją pracę, dwa tygodnie po zatrzymaniu Siemiona Mogilevicha. Siemion Mogilevich to nie pierwszy lepszy, z brzegu, mafioso – lecz człowiek,który obraca miliardami dolarów. Przez swoje spółki działał na rzecz„Gazpromu” – a firma komplementarnie tworzyła mu warunki do pozyskania gazu – z czego potem korzystali poszczególni ludzie tej firmy – zapewne nie wszyscy.

Zainteresowało mnie wczoraj, dlaczego nagle w TVN24pojawił się Wiesław Kaczmarek, były minister skarbu, i były już wprawdzie pracownik spółek Aleksandra Gudzowatego – ale w dalszym ciągu z nim zaprzyjaźniony.

Przejrzawszy jeszcze raz materiał z programu, okazało się, że jednym z rozmówców redaktora Wojciechowskiego był… Jan Bisztyga, swego czasu potężna, szara eminencja SLD – a obecnie– pracownik Aleksandra Gudzowatego. Nie muszę chyba przypominać, że Bisztyga był swego czasu oficerem wojskowych służb PRL…

Kontrakty z  roku 2003 i 2006, podpisane przez PGNiG oraz problemy z rozliczeniami z Gazpromem” (zakończone w październiku 2007 roku), czyli faktyczna blokada Gudzowatego na rynku dostaw gazu – musiały go mocno frustrować.Jeżeli komukolwiek zależałoby na nagłośnieniu tej sprawy – to właśnie tylko Aleksandrowi Gudzowatemu – który poprzez eliminację spółk Ros-Ukr-Energo i zmiany w PGNiG – może wrócić do gry.

Eliminacja w Moskwie Siemiona Mogilevicha została odczytana przez Gudzowatego jako sygnał do rozgrywki. A może otrzymał bezpośrednią inspirację.

Przy okazji – wracając do gry gazowej – Aleksander Gudzowaty uderza w znienawidzone środowisko SLD i osobiście Leszka Millera, którego oskarża o odsunięcie go od interesów. Bo podpisanie umowy w 2003 roku najbardziej uderzyło w interesy i Gaz Trading i EuRoPol Gazu.

Oczywiście– jest to też gra inna – gra, którą rozgrywa rękami Gudzowatego, któryj ak widać, pogodził się z Moskwą – sam „Gazprom”. Tu chodzi o to, aby wyeliminować z gry Ukrainę i jej sieci przesyłowe. Gazociąg Jamalski jest w dalszym ciągu nie wykorzystany całkowicie – i te nie więcej, niż10% gazu, na jakie opiewa obecna umowa z Eural-Trans-Gas, zmieści się spokojnie. Chodzi również o to, aby ta spółka, która jest powiązana z prezydentem Juszczenką, poprzez brata Petra Juszczenkę, zniknęła  z rynku, otwierając się na bezpośrednie dostawy z „Gazpromu”.

TVN24i dziennikarze tej stacji zostali uwikłani w grę, która ich przerosła –albo działają w czyimś interesie – albo działają z głupoty. Robienie zamieszania wokół tej sprawy teraz, kiedy Donald Tusk na pewno będzie dyskutował na temat polityki energetycznej, Nord Stream w Moskwie –jest ewidentnym działaniem na niekorzyść polskich interesów.

Wiekowy Aleksander Gudzowaty to szczwany lis – i ma do pomocy dobrego doradcę,który ma kontakty ze służbami specjalnymi w Rosji.

Zapewne większość z czytelników pamięta sławetne taśmy Oleksego, z marca ubiegłego roku. Tylko TVN24 została zaszczycona wizytą Aleksandra Gudzowatego w studio – i również tylko dla tej stacji telewizyjnej wypowiadał się tajemniczy szef ochrony „Bartimpeksu” – Marcin Kossek.
I nie wykluczone, że to właśnie Marcin Kossek jest tym, który stanowi pomost pomiędzy Gudzowatym a „Gazpromem” – i jest architektem tej, nie waham się użyć tego sformułowania, prowokacji.

Kim jest Marcin Kossek?

Pomagał zorganizować ochronę prezydentowi Białorusi Aleksandrowi Łukaszence.Najbardziej jest dumny z udziału w szkoleniu rosyjskich jednostek antyterrorystycznych Alfa, Witiaź i Wympieł.

Nigdy nie wyjaśnił,w jaki sposób został zaangażowany do pracy przez Federalną Służbę Bezpieczeństwa Rosji, której te jednostki podlegają. Podkreśla jednak,że wszystko robi “jawnie i legalnie” i że był już wielokrotnie“prześwietlany przez wszystkie służby”.

Twierdzi, że z rosyjskimi antyterrorystami odbył około 50 szkoleń, głównie zestrzelania. Po akcji na Dubrowce w 2002 r., która skończyła się śmiercią terrorystów czeczeńskich i kilkuset zakładników, otrzymał odznaczenie “za wykonanie niemożliwego”.

Chętnie wyraża sympatię i uznanie dla rosyjskich sił specjalnych. Gdy w walce z Czeczenami,których określa mianem terrorystów, zginął jego wychowanek por. Iwan Szełochwostow, poświęcił mu serdeczne wspomnienie na swojej stronie internetowej.

Kossek twierdzi, że z jego doświadczeń korzystają nie tylko Rosjanie, ale także antyterroryści z Australii, Izraela i USA.

Aleksander Gudzowaty to postać, która doskonale porusza się w świecie służb specjalnych i potrafi z tego czerpać profity. Również doskonale zna rosyjski model działania. Myślę, że niedługo znów usłyszymy o jego spektakularnych interesach – i zapewne będą to interesy z „Gazpromem”.

Azrael

Reklamy