Tagi

Podobnie jak masoneria, Opus Dei od czasu publikacji „Kodu” Browna, w opinii publicznej uchodzi za organizację w równym stopniu tajemniczą, co niebezpieczną. Film o założycielu Dzieła – Escrivie, w ostatniej chwili wycofano z polskich kin. Dlaczego tak boimy się Dzieła? Bo niewiele o nim wiemy.

Czym jest Opus Dei?
Opus Dei, czyli „Dzieło Boże”, jest rodzajem związku religijnego, który formalnie działa obok (a nie w ramach) Kościoła Katolickiego. Powstał w 1928 r. w Hiszpanii i wkrótce zyskał zwolenników na całym świecie. Do związku, który liczy około 90 tys. wyznawców (dane na rok 2010) w 1989 r. przyłączyli się także Polacy. Wedle szacunków jest ich w Dziele około pięciuset.

Od 1982 r. Opus Dei stało się z woli papieża Jana Pawła II tzw. prałaturą personalną. Co to zmieniło w rzeczywistości? Papież oficjalnie przekształcił dotychczasowy instytut świecki na instytucję niezależną od hierarchii kościelnej. Dlatego formalnie Opus Dei nie należy do kościoła katolickiego pod względem prawnym, niemniej jego członkowie deklarują absolutne posłuszeństwo papieżowi.

Kto tworzy Opus Dei?
Członków Opus Dei można podzielić na trzy grupy: supernumerariuszy, numerariuszy i przyłączonych. Supernumerariusze, którzy stanowią ok. 70% Dzieła, mieszkają w swoich domach, a ich życie niczym nie różni się od życia przeciętnego obywatela. Numerariusze i przyłączeni deklarują wytrwanie w celibacie, a pierwsi z nich żyją w ośrodkach formacyjnych, które mogą przypominać katolickie zakony. Wśród członków Opus Dei są także kapłani (żyjący w celibacie), którzy jednak stanowią niewielką część Dzieła, bo około 2%.

Supernumerariusze są niezależni w swoich wyborach politycznych. Mogą pracować w dowolnym zawodzie i mają własne rodziny. Muszą zdecydowanie oddzielić pracę zawodową od członkostwa w Dziele. Opus Dei ma być dla nich rodzajem długoletnich rekolekcji, formacji duchowej i światopoglądowej. Dodatkowo z przynależnością do Dzieła wiążą się, oprócz codziennych praktyk religijnych jak Msze Święte, obowiązkowe składki pieniężne.

Numerariusze są najbardziej tajemniczą grupą wśród członków Opus Dei. Mieszkają w ośrodkach formacyjnych, są podzieleni na strefy żeńskie i męskie, a ich dzień jest ściśle wypełniony obowiązkami. Numerariusze uczestniczą w codziennych spotkaniach w swoim gronie, nierzadko się umartwiają, uczestniczą w Mszach Świętych i innych praktykach religijnych.

Warunki wstąpienia do Dzieła
Do Opus Dei może należeć każdy, kto jest pełnoletni. Proces przyłączania się trwa przeważnie kilka lat i polega na zaznajamianiu się z celami Dzieła, studiowaniu nauk i pogłębianiu wiary. Głównym celem jest jednak „przemyślenie” swojego członkostwa w Dziele, ponieważ chociaż z członkostwem nie wiąże żadna umowa i – teoretycznie – nie ma problemu z wystąpieniem z niego w każdej chwili, w praktyce wystąpienia zdarzają się rzadko i przeważnie toną w atmosferze skandalu.

Opus Dei – przez pracę do świętości
Podstawowym założeniem Opus Dei jest przekonanie, że świętym może zostać każdy człowiek, nie tylko duchowny. Praktyka członka Opus Dei to codzienna droga do świętości, poprzez życie w zgodzie z religią i wyznawanymi wartościami. Najważniejszym elementem „uświęcającym” dla członka Opus Dei jest praca. Ma być wykonywana z pasją, zaangażowaniem i nieodłączną modlitwą. Członkostwo w Dziele to droga do samodoskonalenia w życiu doczesnym i stania się świętym w wieczności.

Dlaczego Opus Dei wzbudza tyle wątpliwości? Po pierwsze – osoba założyciela.
Przede wszystkim Dzieło jest kontrowersyjne ze względu na swojego założyciela – Josemarię Esriva. Przez jednych uznawany za człowieka skromnego i wzbudzającego zaufanie, przez innych krytykowany za próżność i autorytarne skłonności, Escriva nie może doczekać się wiarygodnej i spójnej relacji. Liczne są także oskarżenia wobec jego rzekomego poparcia dla reżimu Franco. W rzeczywistości nawet jeśli Ecriva popierał Franco, który nie wypierał się przecież chrześcijańskiej filozofii, musiał pamiętać o tysiącach zamordowanych przez reżim duchownych. Historycy i teologowie podkreślają, że w tamtych warunkach i w tamtym czasie poparcie dla reżimu stawało się jedyną szansą na przetrwanie.

Po drugie – kontrola nad życiem członków Dzieła
Zwłaszcza numerariusze zarzucają Opus Dei całkowite podporządkowanie życia w ośrodkach fomacyjnych regułom Dzieła. Dni tam wypełnione są do granic czasowych (oprócz pracy zawodowej przeważnie poza ośrodkiem) praktykami religijnymi i różnymi formacjami. Ponadto członkowie Opus Dei mogą spowiadać się jedynie u kapłanów Dzieła, pojawiają się także zarzuty kontrolowania poczty numerariuszy, specjalnego doboru filmów, które mogą oglądać w ośrodkach czy tzw. indeks ksiąg zakazanych zawierający pozycje niegodne członka Dzieła. To stwarza wrażenie zamkniętej sekty, jednak w ogromnej większości przypomina reguły znane zakonom katolickim.

Chociaż supernumerariusze żyją w zasadzie własnym życiem, delikatną kwestią stają się obowiązkowe składki dla każdego członka. Często są to duże sumy pieniędzy, które członkowie płacą z własnej woli. Natomiast numerariusze są zmuszeni przeznaczać większą część swoich dochodów na działalność Dzieła.

Po trzecie – wpływ władz Opus Dei na życie polityczne świata
Chociaż formalnie członkowie Opus Dei nie mogą wyrażać się ani działać w imieniu Dzieła, liczne w opinii publicznej są spiski, które utożsamiają Opus Dei z obecną wszędzie masonerią. Władzom Dzieła zarzuca się, że przez swoich członków, z których jednak tylko nieliczni piastują prominentne stanowiska, próbują wpływać na polityczne decyzje na najwyższych szczeblach władz państwowych. Na pewno takiego procederu nie da się zupełnie wyeliminować, ale znany jest on we wszystkich instytucjach, zarówno kościelnych, jak i świeckich.

Ponadto Opus Dei w ramach tzw. apostolstwa korporacyjnego, czyli szerzenia wiary i wartości katolickich wśród świeckich wyznawców, prowadzi liczne uczelnie, szpitale czy szkoły. Przeważnie studiują bądź leczą się w nich także, choć nie tylko, członkowie Dzieła.

Po czwarte – tajemnica
I znów, podobnie jak masoneria, Opus Dei jest formacją, która wzbudza wiele wątpliwości przez swoją skłonność do tajemnic. Chociaż władze Opus Dei twierdzą, że reguły, na których opiera się Dzieło, a także wszelkie dokumenty czy chociażby rozliczenia z działalności placówek przynależnych prałaturze są ogólnodostępne, to jednak nigdzie nie znajdziemy listy członków Dzieła. I chociaż niektórzy z nich oficjalnie przyznają się do członkostwa, to pojawiającym się od czasu do czasu medialnym rewelacjom bliżej do plotek niż rzeczywistości. Skoro organizacja jest tajna i nawet nie wiemy, kto do niej należy, to znaczy, że ma coś do ukrycia. A to z kolei nie może wróżyć niczego dobrego.

Opus Dei jest kolejną z historycznych zagadek, o której słyszymy na tyle mało i na tyle rzadko, aby nie być pewnym jakiejkolwiek informacji. Jednak prawdą jest, że Opus Dei istnieje i ma się dobrze. Przy nasilającym się obecnie kryzysie Kościoła Katolickiego, stosunkowo radykalna, ale dająca też wiele wewnętrznej wolności, organizacja, może być rozwiązaniem dla tych, którzy nie mogą odnaleźć się we współczesnej, masowej rzeczywistości.

Reklamy