Tagi

, , , ,

 

DODANE 2006-06-16 07:36

Superwizjer TVN/Onet.pl/a.

Jednym z najbardziej tajemniczych tropów na jakie w swoim śledztwie natrafili reporterzy „Superwizjera” są ślady zaangażowania ludzi związanych z organizacją „Opus Dei” w działania zmierzające do przejęcia największej polskiej firmy ubezpieczeniowej – PZU – donosi Onet.pl.

W obszernmym materiale zapowiadającym najblizsze wydanie programu Superwizjer TVN, zatytułowanym ‚Kulisy przejęcia PZU – tajny trop „Opus Dei”‚ czytamy: Pieniądze nie mają upodobań politycznych. Ciągną do tego, kto akurat rządzi. Dowodem na to jest jedna z największych afer współczesnej Polski – prywatyzacja PZU. Przedstawiamy efekty wielomiesięcznego śledztwa dziennikarzy „Superwizjera” TVN. Gra o PZU – prolog Opinia publiczna już dawno pogubiła się w tym, kto tak naprawdę stoi za sprzedażą ubezpieczeniowego giganta. Nic dziwnego, w tej sprawie pojawiają się bowiem nazwiska prominentnych polityków zarówno lewicy, jak i prawicy, a mediom udało się do tej pory ujawnić tylko niektóre elementy tej skomplikowanej gry. Gry o PZU. Po wielomiesięcznym śledztwie dziennikarskim reporterzy „Superwizjera” ułożyli wreszcie całą układankę. „Superwizjer” przedstawi pełny obraz skandalu wokół sprzedaży największej polskiej firmy ubezpieczeniowej. Dziennikarze ujawnią sensacyjną historię, która zaczyna się w 1997 roku, kiedy to politycy postanowili zarobić na prywatyzacji PZU, a kończy dziś, kiedy grozi nam wypłata z budżetu państwa 6 miliardów złotych odszkodowania. Efekty wielomiesięcznego, dziennikarskiego śledztwa „Superwizjera” są porażające. W aferę zamieszani są ludzie, którzy piastowali najważniejsze urzędy państwowe – premierzy oraz ministrowie kolejnych rządów, a także prezesi banków i biznesmeni. Jak udowadniają dziennikarze, za sznurki od początku pociągali ludzie ze służb specjalnych. Dzisiaj w Onet.pl ujawniamy jeden z wielu wątków tej afery. Jest on dowodem na to, że gdy w grę w chodzą wielkie pieniądze, partyjne barwy i głoszone idee przestają mieć jakiekolwiek znaczenie. PZU – tajny trop „Opus Dei” Afera PZU obfituje w zdarzenia, który mogłyby posłużyć za kanwę do napisania scenariusza sensacyjnego filmu. Jednym z najbardziej tajemniczych tropów na jakie w swoim śledztwie natrafili reporterzy „Superwizjera” są ślady zaangażowania ludzi związanych z organizacją „Opus Dei” w działania zmierzające do przejęcia największej polskiej firmy ubezpieczeniowej – PZU. Misterna gra Przygotowania do prywatyzacji PZU, firmy wartej dziś prawie 20 miliardów złotych, rozpoczęły się jeszcze za rządów Włodzimierza Cimoszewicza. Patronował im ówczesny minister finansów Marek Belka. Jednak w 1997 roku stało się jasne, że najważniejsze decyzje dotyczące oddania PZU w prywatne ręce będą podejmować politycy związani z prawicową Akcją Wyborczą Solidarność.

 

Jednym z najbardziej tajemniczych tropów na jakie w swoim śledztwie natrafili reporterzy „Superwizjera” są ślady zaangażowania ludzi związanych z organizacją „Opus Dei” w działania zmierzające do przejęcia największej polskiej firmy ubezpieczeniowej – PZU – donosi Onet.pl.

To właśnie rząd wykreowany przez lidera AWS Mariana Krzaklewskiego podejmował decyzje o tym, komu zostanie sprzedany najważniejszy pakiet akcji PZU. W przetargu na akcje PZU uczestniczyły największe europejskie firmy ubezpieczeniowe. Ku zaskoczeniu ekspertów zwycięsko z tej konkurencji wyszło nieznane nikomu wcześniej konsorcjum niewielkiego BIG Banku i holenderskiej firmy Eureko. Big Bank od swego powstania w 1989 roku kojarzony by z lewicą, Eureko natomiast było zupełnie nieznane na europejskim rynku ubezpieczeniowym. Jak więc politycy prawicowej, związanej z Kościołem, AWS zgodzili się na to aby akcje PZU przejął BIG Bank i Eureko? Wyjaśnienia tej zagadki należy szukać na zachodnim krańcu Europy – w Portugalii. Okazuje się bowiem, że w decydującym dla prywatyzacji PZU momencie i w BIG Banku i w Eureko ulokowane zostały pieniądze jednego z dwóch największych portugalskich banków – BCP. W tym czasie na czele Eureko stał związany z BCP Joao Talone. Ludzie związani z BCP przekonali lidera AWS Mariana Krzaklewskiego do oddania akcji PZU w ręce firm powiązanych z ich bankiem. PZU za telewizję i… W tym celu użyto wpływów Kościoła i związanej z kościołem organizacji – „Opus Dei”. Wiele wskazuje na to, że to właśnie ludzie „Opus Dei” byli organizatorami spotkania Mariana Krzaklewskiego z szefem Eureko Joao Talone. W tym celu zaaranżowano kolacje w nadmorskim kurorcie Quinta do Lago w Portugalii. Według zeznań świadków właśnie w czasie tej kolacji Krzaklewski został przekonany do oddania akcji PZU w ręce tajemniczego konsorcjum BIG Bank i Eureko. Ceną za taką decyzje miało być dofinansowanie przez PZU (w którym znaczącą rolę odgrywało już Eureko) katolickiej Telewizji Familijnej. Kilka miesięcy później na czele Telewizji Familijnej stanął powołujący się na związki z „Opus Dei” Waldemar Gaspar. Krzaklewski był przekonany, że za Eureko stoi poparcie Kościoła, które automatycznie kojarzył z kręgami prawicowymi.

 

Jednym z najbardziej tajemniczych tropów na jakie w swoim śledztwie natrafili reporterzy „Superwizjera” są ślady zaangażowania ludzi związanych z organizacją „Opus Dei” w działania zmierzające do przejęcia największej polskiej firmy ubezpieczeniowej – PZU – donosi Onet.pl.

…wielki blef Krzaklewski przekonany, że współdziała w konserwatywnymi kręgami w Portugalii nie zdawał sobie sprawy z tego, że w tym kraju Kościół tradycyjnie związany jest z ludźmi lewicy. Nie znał historii tego kraju. Gdyby bowiem interesował się najnowszymi czasami tego kraju wiedziałby, że do lat siedemdziesiątych, czyli do czasów „rewolucji goździków”, to właśnie w Kościele znajdowali schronienie działacze opozycji. Przeciwko wojskowej juncie występowali wtedy politycy lewicy. W momencie zmiany rządów stery portugalskiej polityki objęli działacze socjalistyczni tradycyjnie powiązani z Kościołem. Także na czele największych portugalskich banków stanęli ludzie związani z lewicą. Założycielem i prezesem banku BCP jest Jardin Goncalves finansista powiązany z socjalistami, ale jednocześnie wpływowy członek kościelnej organizacji „Opus Dei”. Portugalscy socjaliści od dawna mieli kontakty w działaczami komunistycznych organizacji młodzieżowych w Polsce, którzy później założyli SLD. W momencie prywatyzacji PZU te kontakty zaowocowały powstaniem egzotycznego konsorcjum postkomunistycznego BIG Banku i nieznanej holenderskiej firmy Eureko. Za wszystkim stały jednak pieniądze portugalskiego banku BCP zarządzanego przez członka „Opus Dei” Goncalvesa. Wpływy „Opus Dei” zostały więc w konsekwencji wykorzystane do wyprowadzenia w pole Mariana Krzaklewskiego i premiera Jerzego Buzka. Dzięki nim postkomuniści kupili od prawicowego rządu akcje największej polskiej firmy ubezpieczeniowej. „Opus Dei” i ludzie PZPR „Opus Dei” jest działającą dyskretnie organizacją katolicką skupiającą wpływowe osoby z wielu krajów. Organizacja powstała w 1928 roku w Madrycie, jej założycielem był katolicki ksiądz Josemaria Escriva. Dziś organizacja skupia 85 tysięcy osób z całego świata a jej założyciel został uznany za świętego. „Opus Dei” działa w sposób niejawny. Przez wielu badaczy organizacja uznawana jest za katolicką odpowiedź na fenomen masonerii. Wiele metod działania „Opus Dei” nawiązuje wprost do niejawnych działań tajnych stowarzyszeń. W sprawie PZU lewicowi politycy z Portugalii, związani z „Opus Dei”, zapewnili poparcie rządu AWS dla BIG Banku i Eureko. Tym sposobem ludzie związani z b. PZPR i Opus Dei, dzięki swoim kontaktom z portugalskimi socjalistami, dostali możliwość kupienia znaczącego pakietu akcji PZU. Od redakcji Już w czasie prac sejmowej komisji zajmującej się prywatyzacją PZU próbowano przywoływać wątek przynależności niektórych zaangażowanych w nią osób do Opus Dei. Nikt jednak nie potraktował tych pomysłów powaznie, żeby się nie zbłaźnić (to metoda Opus Dei – osmieszanie pomyslow ujawniania udzialu OD w biznesie. 
Reklamy