Polskie Opus Dei w liczbach.

 

Prezes stowarzyszenia Janusz Siekański w wywiadzie dla portalu Opus Dei mówił: „Rodzice, którzy uważają rodzinę za najważniejszy interes swojego życia, chętnie inwestują w przedsięwzięcie, które daje skuteczną pomoc w wychowywaniu dzieci”. Odwoływał się do słów założyciela Dzieła, który mawiał, że najważniejszym interesem człowieka są dzieci. Sternik zrobił z tej maksymy swoją strategię marketingową. Z publikowanych w mediach wypowiedzi jego przedstawicieli płynie jasny przekaz: warto ponieść wyrzeczenia, by posłać dzieci do jego placówek, bo uczniowie, którzy je ukończą, będą elitą kraju, a przyjaźnie w nich zawarte pozostaną na całe życie.

Do szkół Sternika swoje dzieci posyłają m.in. minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski, były wicepremier Roman Giertych (jego brat Robert jest wicedyrektorem i nauczycielem religii w szkole dla chłopców Żagle), poseł PiS Przemysław Wipler, senator PiS Jan Maria Jackowski, byli posłowie LPR Radosław Parda i Szymon Pawłowski, dziennikarz TVN24 Bogdan Rymanowski oraz prawicowy publicysta Robert Tekieli. W Sterniku uczą się także wnuki Ryszarda Legutki, Antoniego Macierewicza i Henryki Bochniarz.

MIĘDZYNARODÓWKA

Stowarzyszenie Wspierania Edukacji i Rodziny Sternik założyło kilkanaście osób, z których blisko połowę stanowili numerariusze Dzieła, większość spośród pozostałych osób wcześniej angażowała się w różny sposób w działalność Opus Dei w Polsce.

Stowarzyszenie odpowiada za bieżącą działalność szkół i sprawy związane z edukacją. Inwestycje prowadzi spółka Rodzice dla Szkoły. Jak już wspomnieliśmy, zapisując dziecko do przedszkola lub szkoły, rodzice obejmują udziały w tej spółce. Jej większościowym udziałowcem jest warszawska Fundacja Współpracy Międzynarodowej, założona z kolei przez szwajcarską fundację FGM Stiftung für Internationale Zusammenarbeit. Według zachodnich mediów, FGM jest organizacją koordynującą i wspierającą przedsięwzięcia związane z Opus Dei na całym świecie.

Udziały Fundacji Współpracy Międzynarodowej w spółce RdS są uprzywilejowane – na każdy przypadają trzy głosy na walnym zgromadzeniu udziałowców.

W latach 2006–07 RdS za ponad 2,7 mln zł kupiła od kilkunastu osób działki w podwarszawskim Józefowie przy ul. Polnej. Ma na nich powstać zespół szkół dla chłopców. W przyszłości spółka zostanie również właścicielem innej nieruchomości w Józefowie – przy ul. 3 Maja. Władze RdS upatrzyły ją sobie już w 2004 r., ale, jak przyznaje dyrektor generalny Sternika Marcin Wyszomierski, zarząd województwa mazowieckiego, do którego należała wówczas działka, poinformował, że nie może sprzedać jej żadnej spółce. Użytkownikiem parceli o powierzchni blisko 34 tys. m kw., położonej w pięknym zielonym zakątku Józefowa, było wówczas Mazowieckie Centrum Neuropsychiatrii i Rehabilitacji Młodzieży. W 2005 r. zarząd województwa zobowiązał dyrektora MCNiRM do podpisania umowy użyczenia tej nieruchomości Stowarzyszeniu Sternik, a rok później – sprzedał ją Sternikowi za niespełna 4,2 mln zł (czyli po 124 zł za m kw.), rozkładając płatność na raty do 2016 r. Na wolnym rynku za metr działki w tej okolicy trzeba było zapłacić wówczas kilkaset złotych, dziś – nawet tysiąc złotych.

Z akt rejestrowych spółki Rodzice dla Szkoły wynika, że ma ona przejąć nieruchomość przy ul. 3 Maja w ramach rozliczenia pożyczek udzielonych stowarzyszeniu Sternik. Tymczasem nakładem kilkudziesięciu milionów złotych wybudowała już na tej działce przedszkole i szkołę dla dziewczynek.

Inwestycja w Józefowie wyczerpała możliwości kredytowe RdS na najbliższe lata. Powstały jednak kolejne spółki, które budują placówki Sternika: RdS Poznań, RdS Warszawa Zachód oraz Rodzice dla Szkół Szczecińskich.

ZWIEŃCZENIE DZIEŁA

Najważniejszymi dziełami apostolstwa korporacyjnego Opus Dei na świecie są uniwersytety. Jeśli w jakimś kraju powstaje uczelnia prowadzona przez Dzieło, oznacza to, że jego pozycja tam jest już naprawdę ugruntowana. 10 lat temu ks. Piotr Prieto, obecny wikariusz regionalny Opus Dei w Polsce, mówił, że jego marzeniem jest, by taka szkoła wyższa powstała w naszym kraju. Wszystko wskazuje na to, że marzenie to wkrótce się ziści.

W październiku 2006 r. powstała Fundacja Edukacji i Nauki im. Polikarpa Maciejczyka, która stawia sobie za cel budowę uniwersytetu Dzieła.

Fundatorem jest tajemniczy pomorski biznesmen, 76-letni dziś Polikarp Maciejczyk. Wiadomo o nim tyle, że pochodzi z Podlasia, w latach 50. pracował jako kotlarz w Stoczni Gdańskiej. W latach 70. zajął się hodowlą świń i zrobił na tym majątek. Jego wielkim marzeniem jest od lat stworzenie uniwersytetu – zainspirowała go uczelnia, którą widział niegdyś na pustkowiu pomiędzy Tunisem a Kartaginą. Pierwotnie na podarowanej przez niego działce uczelnię miało zbudować Zgromadzenie Legionistów Chrystusa. Nie podołali jednak projektowi.

Fundacji swojego imienia Maciejczyk przekazał nieruchomości w Straszynie (gmina Pruszcz Gdański) o powierzchni ponad 140 ha i wartości blisko 110 mln zł. Zobowiązał się także wesprzeć ją w kolejnych latach kwotą nie mniejszą niż 10 mln euro. W zamian zagwarantował sobie tylko prawo powoływania jednego z trzech członków rady fundacji. Pozostałych wskazują Fundacja Współpracy Międzynarodowej (ta sama, która kontroluje spółkę Rodzice dla Szkoły) oraz dyrektor generalny IESE Business School, która jest częścią Uniwersytetu Nawarry w Pampelunie – najważniejszej uczelni Dzieła na świecie.

Pierwszym prezesem Fundacji był numerariusz Marian Moszoro, który kilka miesięcy wcześniej pożegnał się z funkcją wiceministra finasów. Ze sprawozdań Fundacji składanych w kolejnych latach wynika, że podjęto już szereg działań zmierzających do budowy uczelni na przekazanych przez Maciejczyka gruntach.

Opus Dei jest dziś jedną z najprężniej rozwijających się w Polsce organizacji katolickich. Jeśli chodzi o stronę finansową – chyba najprężniejszą. Formuła jego działania jest bardzo wygodna. Dzieło wciąż może głosić, że jest organizacją ubogą, choć związane z nią podmioty dysponują coraz większym majątkiem. Odpowiedzialność za nie zawsze zgodne z etyką sposoby powiększania tego majątku spada na założycieli tych podmiotów, a nie na Prałaturę.

Czytaj także

  • KTO JEST KIM W POLSKIM OPUS DEI

     

    We władzach polskich stowarzyszeń, fundacji, spółek i innych podmiotów, wspierających działalność…

     

    zrodlo: Polityka

     

     

     

  • KOŚCIÓŁ PROPONUJE NIBY PODATEK

    Prawie tydzień po wyborach polscy biskupi rzymskokatoliccy wysłali z Przemyśla, gdzie obradowali,…

  • PRZEŚWIETLAMY MAJĄTEK KOŚCIOŁA

    Kościół katolicki w Polsce chce dostawać jeden procent z podatku dochodowego, ale nie chce ujawnić…

Na świecie dyskusja o ukrywaniu się Opus Dei za organizacjami kulturalnymi i oświatowymi trwa od dawna. Polskę też czeka taka debata. Działalność Dzieła w naszym kraju nadaje także nowy wymiar dyskusji o rozdziale państwa od Kościoła. Jak ustalać linię podziału, gdy funkcje publiczne pełni i pełnić będzie coraz więcej osób, wprawdzie świeckich, ale zobowiązanych do absolutnego posłuszeństwa Prałaturze i oddawania jej swoich zarobków?

Na razie polska debata o Opus Dei sprowadza się do tropienia jego „agentów” w rządzie i parlamencie. Źle byłoby, gdyby pozostała na tym poziomie.

Reklamy