Tagi

Opus Dei w rządzie Kazimierza Marcinkiewicza

Wto, 3 Sty 2006, 20:51:38 CET

Wgabinecie premiera Marcinkiewicza i wokół niego znalazła się duża grupa

ludzi Opus Dei, najbardziej tajemniczej i wpływowej organizacji religijnej

naszych czasów. Są ministrami, wiceministrami i doradcami w najważniejszych

resortach. Jednocześnie deklarują, że chcą zmienić świat. Co to oznacza dla

rządu, jego decyzji i każdego z nas? I czy członkowie Opus Dei nie są

skazani na konflikt interesu – lojalność wobec siebie czy lojalność wobec

państwa?Każdy, kto przeczytał „Kod Leonarda da Vinci”, najgłośniejszą

książkę ostatnich lat, pamięta tę scenę opisaną już na pierwszych stronach.

Jeden z bohaterów, Silas, gorąco modli się. Równocześnie zadaje sobie ból,

zaciskając na udzie skórzany pas nabity metalowymi kolcami. To pokuta za

morderstwa, których dokonał na rozkaz Opus Dei, tajnej organizacji

podlegającej bezpośrednio papieżowi. Według autora „Kodu” Dana Browna jej

zadaniem jest wszelkimi metodami, także zbrodniczymi, strzec wstydliwych

tajemnic Kościoła.

Książka Browna, mieszająca fikcję z faktami i uznana przez ludzi Kościoła za

antykatolicką, to najbardziej znamienity przykład czarnej legendy Opus Dei.

Organizacji, której nazwa oznacza Dzieło Boże, przedstawianej jako tajne

bractwo oplatające cały świat i wpływające na losy ludzkości. A przede

wszystkim usiłujące zdobyć wpływ na władzę. Albo samą władzę.

Tę czarną legendę wzmacniają przykłady z historii. W czasach frankistowskich

w Hiszpanii ludzie związani z Opus Dei uzyskali potężne wpływy na

gospodarkę. Również niedawno, w latach 1996-2004, w prawicowym rządzie José

Marii Aznara aktywiści Opus Dei zajęli aż sześć ministerialnych foteli.

Czyżby historia miała się teraz powtórzyć w Polsce?

—————————————————————————-

—-

 

 

—————————————————————————-

—-

Członkami tej katolickiej organizacji są minister infrastruktury Jerzy

Polaczek, wiceminister finansów Marian Moszoro i etatowy doradca ministra

finansów, Meksykanin Alberto Lozano Platonoff. Blisko związani z Opus Dei są

także szef resortu kultury Kazimierz Michał Ujazdowski i jego dwaj zastępcy,

Jarosław Sellin oraz Tomasz Merta, a także kolejny wiceminister finansów

Cezary Mech – absolwent hiszpańskiej uczelni prowadzonej przez Opus Dei.

Mało tego – ludzie związani z Dziełem już weszli lub niebawem wejdą do

spółek skarbu państwa. Choćby członek rady nadzorczej telewizji, a ostatnio

również rady nadzorczej Orlenu Adam Pawłowicz czy były minister łączności w

rządzie Jerzego Buzka – Maciej Srebro, poważny kandydat na prezesa

Polkomtela.

Kto jeszcze jest w kręgu wpływów Opus Dei? Sam premier na pytanie

„Newsweeka” odpowiedział, że do Opus Dei nie należy. Jednak dodał, że do

ludzi chcących pracować nad swoim rozwojem duchowym ustosunkowuje się bardzo

pozytywnie, a przynależność do Opus Dei uznaje za prywatną sprawę członków

rządu. Czy rzeczywiście tylko prywatną? W rozmowie z „Newsweekiem”

numerariusz Dzieła Alberto Platonoff deklaruje mocno, choć dość

niekonkretnie: – My, członkowie Opus Dei, jak kiedyś jezuici albo Dominikanie

chcemy zmieniać postać świata.

 

 

Paweł Siennicki , współpraca Amelia Łukasiak, Luiza Zalewska

Skrót artykułu z wydania 01/06 ze strony 24

Tekst główny artykułu aktualnie niedostępny w wydaniu online.

Sprawdź politykę publikacji treści.

Reklamy