Afera PZU – okradli dziennikarza

24-03-2005, ostatnia aktualizacja 24-03-2005 04:48

Wizyty agentów, dziwne kradzieże, obawa podsłuchu – to życie dziennikarza Persona Smitha, od kiedy pisze o aferze PZU.

Wczoraj „Rzeczpospolita” opublikował tekst, którego współautorem jest Person Smith (redaktor naczelny miesięcznika Poland Monthly) pt. „Miliony od niemieckich bankierów”. Napisano w nim, że Władysław Jamroży i Grzegorz Wieczerzak, byli prezesi PZU mogli przyjąć 6,5 mln dolarów łapówki od Deutsche Banku za pomoc we wrogim przejęciu BIG Banku Gdańskiego. Było to w 2000 roku, w kluczowej fazie wojny o PZU. Kilka dni przed publikacją, 14 marca, gdy Person Smith wrócił do domu przeżył szok. Jego mieszkanie, było okradzione i zdemolowane. Złodzieje zabrali dokumenty dotyczące PZU i laptopa. Na szczęście Smith przechowywał w domu tylko kopie materiałów, które trzymał też w wielu innych „bezpiecznych miejscach”. Według policji włamywacze mogli szukać informacji o tym czego będzie dotyczyć przygotowywana przez Smitha publikacja. Kiedy tekst już się ukazał, poruszył posłów z komisji śledczej ds. PZU. – Zwrócimy się do autorów o dokumenty na podstawie których go napisali – mówi Przemysław Gosiewski (PIS) z komisji ds. PZU. – Po tych rewelacjach o łapówkach wszczęliśmy śledztwo. Postanowiliśmy też, że nad sprawą będzie pracowało pięciu prokuratorów – mówi Krzysztof Trynka, rzecznik prokuratury w Gdańsku. Smith jest ekspertem od spraw związanych z PZU. Władysław Jamroży obawiał się jego wiedzy. Zdobył nawet w tajemniczy sposób schemat sporządzony przez Smitha a dotyczący wypływu pieniędzy z PZU. Znajduje się on w pamiętniku Jamrożego. Były prezes PZU został opisany przez Smitha w tekście z 2003 roku pt. „Tajne konta Jamrożego i Wieczerzaka”. Po tej publikacji dziennikarza zaczeli nachodzić agenci służb specjalnych, by ujawnił swoje źródła informacji. Smith odmówił. Od tej pory jednak nie korzysta z telefonu komórkowego z obawy przed inwigilacją. Data: 2005-03-24

__Archiwum__
Reklamy